Lutowa tyczka.

Niedziela drugiego lutego naciągnęła szybko a poprzedzona czynem na rzecz mojego ulubionego łowiska zapowiadała się całkiem owocnie. Byłem nastawiony bardzo mocno na łowienie tyczką jednak bardzo porywisty wiatr i obawa o nie tani sprzęt bardzo zawęziła wybór łowiska, do miejsca osłoniętego przed wiatrem. Długość tyczki musiałem również ograniczyć do około ośmiu metrów ale z uwagi na równe dno na łowisku nie miało to za dużego znaczenia. Ponownie musiałem się również mierzyć z niskim poziomem wody i głębokość łowiska oscylowała w okolicy 1,5m.

Czytaj dalej….

Styczniowy spontaniczny feeder.

Tradycyjnie czas pędził z prędkością która moja percepcja była w stanie ledwo odnotować. Feederowe zimne ryby chodziły za mną stale i w pracy gdzieś na obrzeżach świadomości nieśmiało rodziły się play jakby tu skorzystać z możliwości które daje zima. Oczywiście życie pod nogi musi kłody rzucić i jedyny czas który mogłem spędzić na rybach miałem spędzić w pracy. Sobota 18 stycznia była więc raczej słaba.

Czytaj dalej….

Pierwsza wyprawa 2020

Pierwszą wyprawę w nowym roku planowałem na dzień pierwszego stycznia niestety nadmierne spożycie środków zawierających alkohol napawało mnie obawą, co do możliwości prowadzenia przez zemnie pojazdów mechanicznych zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Tradycyjnie przeciągnęło się do 5 stycznia, gdy ponownie zostałem zaproszony na wyprawę. Miał nam towarzyszyć kolega Tomasz, który łowiąc zawodniczo i od kilku lat reprezentując znane marki wędkarskie zawsze podzieli się wiedzą i podpowie oraz zademonstruje trochę z zawodniczego kunsztu.

Czytaj dalej….

Ostatnia wyprawa 2019

Święta dla rodziny taka maksyma przyświeca mi każdego roku od blisko dziesięciu lat. Na bok idzie hobby, elektronika, działalność społeczna, nie liczy się nic poza rodziną. Czas świąteczny poświęcam na gotowanie, przygotowania i spędzanie wspólnego czasu z rodziną.  Realizując swoją maksymę nie mogłem wyrwać się na wędkowanie a zimne ryby kusiły straszliwie. Dobiłem do soboty 28 grudnia gdy zadzwonił prezes koła z zapytaniem czy nie jadę na tyczkę. Oczywiście odpowiedź z mojej strony mogła być jedynie twierdząca.

Czytaj dalej….

Grudniowa tyczka

Czas ponownie grał mi na nosie świat, co nieco się ochłodził dni stały się niezwykle krótkie a intensywność zadań w pracy nie pozwoliła na pobyt nad wodą dodatkowo kilkudniowe przymrozki pokrzyżowały mi plany odnośnie wędkarskich eskapad. Nim się obejrzałem na świecie był 19 grudnia 2019r a ja od trzydziestu dni nie wędkowałem. Będąc ryboholikiem byłem na głodzie tak wielkim, że z rozpaczą szukałem rozmarzniętego łowiska by tylko spróbować połowić w zimowych warunkach. Jak wielokrotnie na łamach bloga wspominałem zimowe łowienie jest jednym z najlepszych jakie może wędkarzowi się przytrafić.

Czytaj dalej….