Pierwsza wyprawa 2020

Pierwszą wyprawę w nowym roku planowałem na dzień pierwszego stycznia niestety nadmierne spożycie środków zawierających alkohol napawało mnie obawą, co do możliwości prowadzenia przez zemnie pojazdów mechanicznych zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Tradycyjnie przeciągnęło się do 5 stycznia, gdy ponownie zostałem zaproszony na wyprawę. Miał nam towarzyszyć kolega Tomasz, który łowiąc zawodniczo i od kilku lat reprezentując znane marki wędkarskie zawsze podzieli się wiedzą i podpowie oraz zademonstruje trochę z zawodniczego kunsztu.

Czytaj dalej….

Ostatnia wyprawa 2019

Święta dla rodziny taka maksyma przyświeca mi każdego roku od blisko dziesięciu lat. Na bok idzie hobby, elektronika, działalność społeczna, nie liczy się nic poza rodziną. Czas świąteczny poświęcam na gotowanie, przygotowania i spędzanie wspólnego czasu z rodziną.  Realizując swoją maksymę nie mogłem wyrwać się na wędkowanie a zimne ryby kusiły straszliwie. Dobiłem do soboty 28 grudnia gdy zadzwonił prezes koła z zapytaniem czy nie jadę na tyczkę. Oczywiście odpowiedź z mojej strony mogła być jedynie twierdząca.

Czytaj dalej….

Grudniowa tyczka

Czas ponownie grał mi na nosie świat, co nieco się ochłodził dni stały się niezwykle krótkie a intensywność zadań w pracy nie pozwoliła na pobyt nad wodą dodatkowo kilkudniowe przymrozki pokrzyżowały mi plany odnośnie wędkarskich eskapad. Nim się obejrzałem na świecie był 19 grudnia 2019r a ja od trzydziestu dni nie wędkowałem. Będąc ryboholikiem byłem na głodzie tak wielkim, że z rozpaczą szukałem rozmarzniętego łowiska by tylko spróbować połowić w zimowych warunkach. Jak wielokrotnie na łamach bloga wspominałem zimowe łowienie jest jednym z najlepszych jakie może wędkarzowi się przytrafić.

Czytaj dalej….

Październikowe ukojenie.

Jesień wkraczała coraz bardziej w swoją urokliwą fazę malując coraz więcej liści w przecudne barwy. Ja z bólem serca jeździłem w różnych ważnych sprawach z rodzicami, który chwilowo wyłączeni są z prowadzenia pojazdów. Tak właśnie przepadały moje szanse na codzienne ryby, które planowałem w czasie, gdy przyszło mi pełnić dyżury w ciągu nocy w pracy. Oczyma wyobraźni widziałem jak w malowniczej scenerii wypoczywam nad wodą i chłonę całym sobą otaczające mnie piękno. Już raz sprawa miała się tak daleko, że rozkładałem już wędki by połowić, co nieco i telefon przekreślił wszystko gdyż w potrzebie był niesprawny ruchowo przyjaciel rodziny.

Czytaj dalej….

Październikowe złoto.

Październik zagościł na dobre w naszym pięknym kraju. Powoli zaczął malować liście drzew czerwienią, żółcią, pomarańczem i brązem. W górach spadł pierwszy śnieg a w powietrzu było czuć mroźnie ukłucia. Temperatura wody oscylowała w okolicy dziesięciu stopni, co w połączeniu z porywistym mroźnym wiatrem i początkowo zachmurzonym niebem w niedziele szóstego października dobrze nie wróżyło.

Czytaj dalej….