Sierpniowe karpie.

DSC_1658Czas jak wiadomo jest względny i dla rożnych ludzi mija rożnie, jednym płynie błyskawicznie i nie zauważają oni kiedy mija miesiąc lub półtorej i tak właśnie minął dla mnie lipiec i prawie połowa sierpnia. Obowiązki domowe nie pozwalały mi na jakieś znaczniejsze wyprawy wędkarskie i musiałem się zadowolić krótkimi wypadami na płotki.

Aż w końcu przyszedł czas na święto 15 sierpnia jako że jest obchodzone prze zemnie podwójne również jako święto branżowe postanowiłem wraz z kolegą z pracy wybrać się na wspólne wędkowanie. Wybór padł oczywiście na glinianki i postanowiłem wypróbować w warunkach bojowych parasol wędkarski firmy Konger który może służyć jednocześnie jako namiot. I właśnie pod tym parasolem spędziliśmy w całkiem komfortowych warunkach noc. 15 sierpnia zakończyły się fale tegorocznych upałów spędziliśmy pod nim pierwszą noc gdzie temperatura spadła do 9 stopni  i gdyby nie ów zakup to zmarzlibyśmy na kość.

Do parasola trafiły dwa fotele karpiowe firmy Elektrostatyk  F5R stoliczek dwie skrzyneczki wędkarskie, palnik gazowy, mały stołek krzyżakowy oraz pokrowce i torby ze sprzętem.

Po 40 minutach organizacji obozowiska włącznie z przygotowaniem ogniska i opału na całą noc. Przystąpiliśmy do robienia zanęty która składała się z gotowanej kukurydzy i konopi sklejonych zanętą Gutkiewicza Attack wanilia karmel dopalona boosterem z konopi firmy Venire z połówkami  kulek waniliowych 18 mm Venire oraz kukurydzianych firmy TandemBaits.

W czasie tej wyprawy swój debiut miały również sygnalizatory elektroniczne Konger IQ z centralką i nowe swingery firmy Jaxon z diodami.

Co  do zestawów końcowych to zostały one w obu przypadkach skonstruowane w sposób identyczny na hakach nr 6 i żyłce 0.19 Robinson Super Cup. Na przynętę poszłu kulki waniliowe i kukurydziane wyżej wspominanych firm.

Zanętę posłaliśmy w dwa łowiska pierwsze to pas trzcin a drugie czysty blacik przy roślinności zanurzonej przy wysokiej skarpie brzegowej.

Noc zaowocowała tylko jednym braniem o godzinie 3:15  na kulkę waniliową firmy Venire i prawie cała została przespana. Złowiony karpik na oko miał około 50 cm trafił do siatki w celu doczekania światła dnia przy którym został sfotografowany i uwolniony. Przyznam że do największych nie należał, ale pozwolił wytestować nowy sprzęt i pocieszyć się spotkaniem z rybą.

Doczekaliśmy południa i zwieliśmy obozowisko pełni zadowoleni wróciliśmy do małżonek.

 

 

 

 

 

 

Polub lub udostępnij
Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *