Wrześniowa posucha.

DSC_1678W niedzielę 29.09.2013 postanowiłem się udać na karpiki jako że obowiązki toważysko rodzicielsko religijne nie pozwoliły przysiąść nad rybami w przyzwoitych porach nad wodę udałem się dopiero w okolicy godziny 10. Pora to może późnawa ale zawsze jak mam odrobinę czasu to staram się go wykorzystać na ulubione hobby. A w to że ryby w południe nie biorą nie wierzę bo wielokrotnie łowiłem je w tej właśnie porze przedpołudniowej. Miałem zamiar łowić w moim standardowym miejscu z minimalną ilością sprzętu. Jako fotel wykorzystywałem siedzenie samochodu a do auta trafiła jedynie torba z kulkami i zanętom, podbierak, moje dwie karpiówki Jaxon Cantara 3,90 3,5lbs, dwie podpórki z sygnalizatorami, kuferek z wyposażeniem, dwie miski na wodę i zanętę. Po dotarciu na łowisko błyskawicznie rozłożyłem sprzęt i zabrałem się za przygotowane zanęty Gutkiewicza Attack do ktorej dodałem drobny pellet halibutowy, puszkę kukurydzy, i booster o smaku konopi firmy Venire. Do zanęty trafiły również połówki kulek kukurydzianych 18 mm Tandembaits, waniliowych 18mm Venire, halibutowyh 18mm Venire, truskawkowo rybnych 18mm Venire i GTX 18mm Venire. Ulepiwszy kule wielkości pomarańczy zanęciłem swoją miejscówkę czuli wolny pas wśród roślinności zanurzonej. Mój zestaw końcowy zrobiłem w oparciu o 35lbs lead-core firmy Jaxon, z ciężarkiem 70g firmy Jaxon z bezpiecznym klipsem również wyżej wspominanej firmy, a przypony długości 15 cm skonstruowałem na hakach Kamatsu nr 6 i plecionce. Na pierwszy rzut poszła kulka waniliowa na pierwszym zestawie a na drugim kukurydziana i połówka halibutowej. Zarzuciłem zestawy włączyłem sygnalizatory zrobiłem kilka fotek łowiska i wędek i udałem się do samochodu  gdzie zapadłem w sen na trzy godzinny. Obudził mnie pojedynczy pisk sygnalizatora ale nic nie udało się zaciąć i sytuacja taka utrzymywała się z resztą nie tylko u mnie aż do wieczora i pomimo zmiany przynęt i rożnych kombinacji nie udało się nic złowić. Ale wyspałem się całkiem nieźle i pogawędziłem ze znajomymi poczytałem książkę. Po całym dniu wróciłem do domu na tarczy ale niezwykle wypoczęty i zrelaksowany.

 

Polub lub udostępnij
Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *