Żywcowa zasiadka.

DSC_1749Końcówka października to dobry czas na połowy drapieżnika więc 23.10.2013 postanowiłem spróbować swoich sił w metodzie żywcowej. Największym problemem w zdobyciu żywca jest jego pozyskanie w pożądanym przez nas czasie bo drobnica nie zawsze ma ochotę współpracować, szczególnie w chłodniejszych miesiącach. Jednak od kilku dni temperatury utrzymywały się na poziomie nastu stopni  więc do sprzętu do metody żywcowej dołożyłem bat długości 5m firmy Carpelan i dwa delikatne zestawy do niego. Moje łowisko składa się z pięciu stawów oznaczonych tym samym numerem o różnej charakterystyce i jest tam staw typowo linowo karasiowy, w którym bogactwo ryb przynętowych jest ogromne. Wypisałem więc rejestr i   zabrawszy bat wiaderko paczkę białych i zanętę płociową Gutkiewicza udałem się nad wyżej wspominany karasiowy staw.  Na bat założyłem zestaw z spławikiem 0,6 g zrobiony na żyłce 0.12 BALSAX MATCH z przyponem o grubości 0.10 i hakiem 14. rozrobiłem garść zanęty  zgruntowałem łowisko i założyłem jednego białego na haczyk.
Po minucie zarejestrowałem delikatne przytopienie spławika i po sekundzie poszedł  na dół przycięcie i jest płoteczka może około 5cm, płoteczkę do wiadra i po 10 minutach dołowiłem jeszcze trzy sztuki.  Pomyślałem że przydał by się jakiś karasek więc przegruntowałem nieco mój zestaw i po 5 minutkach i dwóch kulkach zanęty miałem śmiałe branie i wyciągnąłem karasia, potem powalczyłem jeszcze chwilkę  z płotkami i udało mi się zwiększając liczbę robaków na haku do 2 dołowić trzy karasie może 6-7 centymetrowe. Przyznam że miałem już ochotę rezygnować z żywca i bawić się karasiami i płotkami ale plany zakładane należy  realizować więc  zwinąłem się i udałem się w kierunku glinianki gdzie pływając pontonem wostatnią niedzielę namierzyłem kilak szczupaków. Wędki żywcowe z racji zamiaru łowienia wśród nisko zwisających gałęzi wykonałem w oparciu o spinningi, Jaxon Cantara 2.70 25g i Swietia do 2,40 60g.
Na lżejszy kijek zmontowałem zestaw na okonia na spławiku o wyporności 5g i na niego trafiły płotki, a na cięższy wykonałem zestaw gruntowy do połowu na żywca z ciężarkiem 40g i kotwiczką nr 4 na niego trafiły karasie. Pomimo odwiedzenia kilku bankowych miejscówek nigdzie nie odnotowałem brania i gdy zrobiło się na tyle ciemno że nie widziałem spławika, zrezygnowałem z dalszych prób łowienia metodą żywcową. Pomimo braku drapieżników miło spędziłem czas nad wodą. I chyba raczej dalej będę próbował swoich sił w tej metodzie.

Polub lub udostępnij
Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *