Marcowa niedziela z spławikiem.

DSC_1672W niedzielę 09.03.2014 po obowiązkach religijno rodzinnych wybrałem się w okolicy godziny 11  na glinianki w celu połapania ryb spokojnego żeru na delikatny pełny  zestaw spławikowy i odległościówkę.  Zestaw przygotowałem w czasie tygodnia zawiązałem go na żyłce przyponowej 0,14 serii Match Basax przy wykorzystaniu spławika 0,6 grama i przyponu wiązanego na żyłce 0,10 oraz haku 16 Kamatsu z długim trzonkiem dedykowanego do połowu płoci na które się nastawiłem. Do metody odległościowej wykorzystałem mój uniwersalny feeder firmy Mikado Trython 330 4+4g waglera. przypon wykonany na żyłce Balsax w rozmiarze 0.10 i haku marki robinson w rozmiarze 10. Tym razem po ostatnich niepowodzeniach zaopatrzyłem się w całą gamę przynęt czyli w białe, pinki, kopane robaczki, kastery, kukurydzę, oraz w zanętę płociową firmy Traper z serii Płoć Expert.  Mając środki na wiele kombinacji byłem prawie pewien sukcesu.

Po dotarciu na łowisko dosyć silny wiatr i brak wolnych odsłoniętych stanowisk zweryfikował w sposób błyskawiczny moje plany co do masy zestawu pełnego który zmieniłem na skonstruowany  w sposób identyczny jak wyżej opisany jedynie różnił się masą spławika bo zastosowałem 2g wyważając do 1/3 długości antenki. Rozłożyłem swoje stanowisko i zabrałem się za przygotowanie zanęty którą wzbogaciłem szczyptą pinki i białych. Jednorazowo rozrobiłem pół paczki zanęty. Rozłożyłem bat i przystąpiłem do gruntowania łowiska. byłem bardzo zdziwiony duża głębokością w odległości  4 m od brzegu i bardzo stromym spadkiem ale trudno taka jest cecha wyrobisk. Postanowiłem zacząć łowić od położenia przynęty na dnie i w razie braku brań chciałem ją podnosić w poszukiwaniu ryby. Następnie wygruntowałem odległościówkę na 20 metrze. Do wody powędrowała w pierwszej kolejności odległościówka i kulki zanęty, a następnie po zajęciu stanowiska zarzuciłem zestaw z batem. W ślad za zestawem wrzuciłem kilka małych kulek zanęty i oddałem się kontemplacji ciszy jednocześnie przestawiając się na hipnotyczny stan w którym wędkarze wpatrzeni w spławik mogą trwać godzinami.
Mój spokój zakłóciło trącenie spławika  odruchowo przyciąłem i na haczyku znalazły się dwie igły modrzewiowe, nie tracąc nadziei zmiana przynęty na czerwoną i białą pinkę i zestaw do wody. Bat unieruchomiłem w podpórce i dostrzeliłem zanęty na spławik w odległościówce. Po czym zabrałem się za aromatyczną kawę która utrzymywała ciepło dzięki kubkowi termicznemu. Przesiedziałem w tym miejscu do 13:30 usiłując coś złowić, a dotkliwy wiatr zmusił mnie do zmiany stanowiska na osłonięte i w słońcu. P dwudziestu minutach wymościłem nową miejscówkę i rozłożyłem feedera bo chciałem spenetrować pas trzcin przy drugim brzegu a ze względu na odległość nie mogłem tam sięgnąć odległościówką. Zarzuciłem feeder i zabrałem się za gruntowanie łowiska pod bat miało około 2m na czwartym metrze i stok opadał łagodniej rozrobiłem pozostałą część zanęty, i lekko zanęciłem łowisko.  Przy pierwszym rzucie spławik dziwnie się zachował w czasie wstawiania i od razu zaciąłem i poczułem delikatny opór i wyciągnąłem mały kawałek moczarki.  W tym miejscu nie wypada przytaczać słów które mi się na szczęście po cichu wyrwały. Nie zrażony zmieniłem przynętę na jednego białego i po 15 minutkach spławik delikatnie odjechał cięcie i siedzi pasiaczek chyba nieco ponad 10 cm. Okonia do wody i znów zestaw do wody bata na podpórkę i uzupełniłem zanętę na moim feederze Mikado Trython 360. W między czasie pogawędziłem z wędkarzami opuszczającymi inną część łowiska z zerowymi rezultatami. Ja niezrażony kombinowałem dalej i około 15:00 złowiłem jeszcze jednego pasiaka albo tego samego bo był niezwykle podobny rozmiarami do poprzednika co możecie ocenić na zdjęciach.
O godzinie 17:30 zakończyłem wędkowanie i zrobiłem obchód glinianek konwersując z wedkarazmi którzy również mieli mizerne bądź zerowe połowy.

Polub lub udostępnij
Tagi , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *