Niedzielna bezsenność.

20140323_074133-KopiowanieW niedzielę 23.03.2014 jakoś nie bardzo mogłem spać jako że rzadko mam problemy ze spaniem (stwierdzenie  to należy czytać ze potrafię usnąć nawet na stojąco), to bardzo minie fakt bezsenności zirytował.  Więc leżałem sobie od godziny 4 w łóżku i myślałem jak by tu zmusić się do przespania jeszcze kolejnych kilku godzin i nic nie przychodziło mi do głowy, alkohol w grę nie wchodził ponieważ jestem wiecznym niedzielnym kierowcą który musi obsłużyć swoją familię na drodze dom kościół i kościół dom, a jak wiadomo jeżdżenie pod wpływem nie jest dobre ani dla otoczenia ani dla samego kierującego. Wytrzymałem w łóżku do godziny 5 i tylko jedna myśl przyszła mi do głowy ryby jadę do 10 i postanowione.
Wymknąłem się z łóżka cichaczem zaparzyłem kawę  i zrobiłem śniadanie nieśpiesznie skonsumowałem i zalałem drugą porcję kawy w kubku termoizolacyjnym. Zaniosłem graty do „złomka” i wymościwszy się na siedzeniu kierowcy przypomniałem sobie o przynętach które zostały w lodówce. Pech chciał ze przy wyciąganiu przynęt z lodówki dopadła mnie małżonka  która jak zobaczyła mnie w stroju na rybki to stwierdziła ze ja już zwariowałem. Obiecałem małżonce że stawię się o godzinie 10 w domu obróciłem się na pięcie i wyruszyłem na łowisko.
Na łowisku jak się spodziewałem zastałem pustkę i poza grupą karpiarzy  na łowisku sportowym miałem całą wodę dla siebie.
Wysiadłem z auta i obszedłem całą wodę dookoła zastanawiając się na co by tu połowić.  Jako że całkiem niekorzystnie się rozpadało to zająłem stanowisko gdzie w sposób wygodny mogłem się rozbić z moim parasolem Konger i 7m batem. Koncepcję szybko zweryfikował łącznik żyłki który się odkleił z  szczytówki nowego bata, więc zostałem przy mojej 5m marki Carpelan. Jako drugiego kijka użyłem feedera MIkado Trython 360 z 40g sprężyną i przyponem na żyłce 0,14 firmy Balsax z hakiem 12 Kamatsu. Za zanętę posłużyła zanęta na ryby karpiowate firmy Gut-Mix serii Attack  z melasą waniliową Trapera, paczką białych,  pinki i garścią kukurydzy.
Feedera posłałem pod przeciwległy brzeg i zająłem się batem, wygruntowałem łowisko zanęciłem kilkoma kulkami zanęty i na pierwsze branie czekałem około czterdziestu minut i po zacięciu poczułem przyjemny ciężar na bacie i zaciekle walczącą rybę po chwili miałem  już ją na brzegu była to całkiem słusznych rozmiarów wzdręga około 20 cm.  Szybkie zdjęcie i wzdręgę do wody ponowny zarzut i zanęcenie. Czekam dłuższą chwilę i nic się nie dzieje, obserwuje sobie parzące się żaby które beztrosko się rozpłynęły po całej wodzie i nagle szczytówka feedera wpada w przyjemne dla oka drganie cięcie i wyciągam zestaw bez przekonania i widzę wzdręgę wielkości żyletki uwalniam maluszka i zarzucam ponownie czekam dalej nic  się nie dzieje bat się nie odzywa zabieram się więc z kawkę . Az tu nagle woda pod moimi nogami eksploduje ja sam z wrażenia mało nie spadam ze stołka piękny zębaty atakuje z dobrym skutkiem żabę. Ciśnienie skacze na 200 i serce bije mocniej już wiem dlaczego nie było brań na bacie. Mam do 10 jeszcze godzinę i dwadzieścia minut szybka decyzja i zmiana miejscówki. Po 15 minutach jestem gotowy i wymoszczony na nowym miejscu zarzucam feedera i gruntuje łowisko pod pełny zestaw szybkie nęcenie i po chwili ładna płotka na bata siada krótka walka i plotkę do wody. Zakładam świeżą przynętę zestaw do wody i w kieszeni odzywa się telefon od małżonki z ponagleniem,  więc pakuje się dynamicznie i wracam do moich kobiet które wyczekiwały mnie przy drzwiach wejściowych. Dziwnym trafem jak wróciłem z nad wody to pospałbym sobie jeszcze chwilkę jednak obowiązki nie pozwoliły na takie luksusy.
Plus dnia jednak taki że kija pomoczyłem co prawda przez drobną usterkę test bata się nie odbył ale przede mną jeszcze wiele okazji do jego wytestowania będzie jak niebiosa pozwolą.

Tagi , , , , , , , , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *