Nowa odległośćiówka.

20140517_070422-KopiowanieMaj jako jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku wędkarsko był bardzo marny licząc wypad z drugiego na trzeciego maja na łowisko specjalne Ademac w Pruszkowie to przez  ponad piętnaście dni oczy moje nie oglądały wody a ręce nad nią żadnego kija nie trzymały. Załamanie pogody i nadmiar obowiązków w domu i pracy nie pozwalał na nawet godzinny wypad na ryby. A nowa wędka odległościowa która pieszczona przeze mnie przez tydzień i codziennie wyciągana z pokrowca  powodowała coraz większą  tęsknotę za rybami.

I w końcu przyszłą sobota 17 maja 2014r. wstałem o 4:30 wyjrzałem za okno i po rozpoznaniu pogody jako znośnej, prawie zupełny brak wiatru całe 7 stopni i delikatniutka mżawka, stwierdziłem że pora odbyć test nowej wędki.

Za cel obrałem łowisko sportowe ze względu baaardzo zaawansowanej ciąży małżonki i możliwości porodu w każdym momencie, oddalone o niecałe dwa kilometry od domu tak że mogłem w ciągu pięciu minut być w domu.  Po porannej kawie i śniadaniu nad wodą stawiłem się o godzinie 6:00 i przystąpiłem do rytuału moszczenia miejscówki  rozrabiania zanęty i konstruowaniu zestawu.

Jako zanęty użyłem zanęty firmy Gut-MIX PERFORMANCE Leszcz durzy dopalonej opakowaniem białych robaczków i opakowaniem pinki.

Zestaw odległościowy skonstruowałem na wędzisku Trabucco Precision XT Match 390 Carp o c.w. 5-20g kołowrotku Konger Imperial 920FD żyłce 0,16 Robinson Pro Match 3,75kg, spławiku przelotowym typu waggler o wyporności 3g, stoper wykonałem własnoręcznie z muliny. Przypon o długości około 20cm wykonałem na haku 14 firmy Kamatsu i żyłce Robinson super cup 0.95.

Za łowisko wybrałem półkę pozostałą po nasypie pod tory kolejki  która woziła glinę z wyrobiska głębokość około 1,9m. Po gruntowaniu oznaczyłem na żyłce odległość i posłałem w punkt 2/3 zanęty, cześć pozostałą pozostawiłem do dnonęcania. Na przynętę używałem pinek w kolorze czerwonym.

Na pierwsze branie czekałem około dwóch minut gdy dostrzegłem wynurzenie się spławika od razu zaciąłem i poczułem po raz pierwszy  jak wędka zachowuje się w czasie holowania niewielkiego jak później okazało się sumika karłowatego.  Od razu pomyślałem sobie jak mogłem tyle lat używać feedera do tej metody albo teleskopu, dopiero przy użyciu odpowiedniego kija odczułem jak przyjemne może być wędkowanie odległościowe, nie było problemu z zatapianiem żyłki , ani z rzucaniem na dużą odległość  lekkim zestawem. Oddałem kolejny rzut i zacinałem jeszcze zanim przynęta dotknęła dna oczywiście był to kolejny sumik. Wielce byłem zadowolony z pracy kija i jego szybkości  bo sumiki za wargę wszystkie ładnie zacięte.  W chwilę potem na łowisku zaczęły się pojawiać nieśmiało leszczyki i krąpiki żaden co prawda nie przekroczył  30 cm (na oko ) ale zabawę miałem przednią.  Leszcze i krąpie brały na przemian z sumikami  nie pozwalając się nudzić  a ja cieszyłem się z malowniczych wystawianych brań i z holu rybek.

Niestety przy dużej wilgotności i relatywnie niskiej temperaturze moje ręce które ciągle płukałem ze śluzu,  zaczęły mocno marznąć co skutecznie popsuło komfort łowienia i zmusiło do ciągłego ściągania i zakładania polarowych rękawic.

Wędkowanie zakończyłem o godzinie 8:30 szczęśliwy i wyłowiony do syta, wracałem z uśmiechem do domu myśląc o ciepłej kawie i jakiejś małej przegryzce.

Tagi , , , , , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *