Kryzysowy zestaw ze wschodu SIWEIDA SPIN X4 2,4m i Okoń TE440A .

100_0704-KopiowanieListopad śmignął błyskawicznie obłożenie zadaniami w pracy było tak wielkie że weekendy wykorzystywałem na regeneracje nie wychodząc z łóżka. Dodatkowo ząbkowanie mojej najmniejszej pociechy nie sprzyjało regeneracji sił.
Jednak mimo wszystko znajdywałem kilkadziesiąt minut dziennie aby wyskoczyć ze spinningiem na gliniaki i czasami udawało się jakiegoś miłego zębatego na brzegu zobaczyć.
W połowie miesiąca miły prezent sprawił mi brat który od kilku lat nie łowi z powodów zdrowotnych. Dostałem od niego spinning marki SIWEIDA SPIN X4 2,4m od 10 do 30g a w komplecie był cztero łożyskowy kołowrotek Okoń TE440A również rosyjskiej produkcji. Na początku podziękowałem grzecznie i postawiłem w koncie zestaw bez przekonania. Jednak brakowało mi kija do cięższych przynęt. A spontaniczny zakup wcale nietaniego namiotu karpiowego wyczerpał wędkarskie oszczędności do zera.

Zacząłem przetrząsać zbiór wędek w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego aż rzucił mi się w oczy napis IM6. W tej chwili coś mi się pokojarzyło i wyciągnąłem darowany kij złożyłem machnąłem kilka razy sztywność zawalająca waga również.

Teraz jakiś kołowrotek potrzebowałem spoglądam na półkę a tam leży srebrna maszyna szpula metalowa i napis dumnie głoszący o czterech łożyskach w obudowie maszyny. Zakręciłem korbą i stwierdziłem ze dobrze będzie zrobić mały serwis kołowrotkowi. Rozebrałem maszynę w środku całkiem przyzwoity mechanizm i prawdziwe cztery łożyska. Korzystając z okazji usunąłem stary smar i nałożyłem nowy. Po zabiegach konserwacyjnych kołowrotek zyskał całkiem przyjemna pracę.

W kieszeni pusto a jakaś plecioneczka jeszcze znakomicie by zestaw uzupełniła. Drążę dalej składzik i zadowolony wydobywam szpulę z resztką pleciony może około  dwustu metrów nie pamiętam jakiego producenta ważne że jeszcze mocna i nie używana. Leki podkład i po chwili szpula wypełniona plecioneczką.

Już rozgorączkowany miałem testować zestaw nad wodą zajeżdżam a tu prezes koła zamyka przed nosem wodę bo za chwilę będą zarybiać. Zrezygnowany pakuję się i wracam do domku. Cały tydzień patrzyłem na kij i wielce ciekawy jego pracy.

W końcu w kolejna niedzielę udaje się wyrwać nad wodę. Za cel obieram sobie żwirownie w Kantarowicach. Wiatr jest nieco bardziej niż porywisty i mimo plusowej temperatury nie jest za przyjemnie. Jednak zestaw muszę wypróbować. Zakładam więc na 15g główeczkę twistera pierwszy rzut i uśmiech na twarzy zasięg bardziej niż dobry pierwsze trzy podbicia przynętę czuć nieźle. Zwijam dalej dzielnie podbijając po stoku aż nagle pstryk. Za późno ”wujo” pomyślałem sobie, ale drugiej strony coś namacałem zachęcony spinninguję dalej. Walniecie tym razem przycinam w tempo i po chwili okoń całkiem słusznych rozmiarów. Trzeba rybce fotę machnąć, macam się po kieszeniach gdzie ten telefon. Od razu wyjaśniło się dlaczego miałem dwie godziny spokoju. Trudno wypuściłem paska do wody. Nie zrażony dalej czeszę wodę a wiatr się wzmaga. Po jakiś trzydziestu minutach już miałem zamiar przenieść się cypel dalej. Wykonuje ostatni rzut i już przy próbie pierwszego podbicia poczułem opór który nagle ożył. Po chwili walki na brzegu mam sandałka całe 43 cm ale cieszy się miska cały w skowronkach postanowiłem obłowić jeszcze dwie miejscóweczki.

Poszalałem ze spinem do godziny 13 i przemarznięty poddałem się, wróciłem do domku. Gdzie zamiast jak dobrze że jesteś usłyszałem dlaczego nie odbieram telefonów.  Mimo wszystko podsumowując zestaw i wręcz jego zerowy koszt, jestem bardziej niż zadowolony. Myślę że w przyszłym sezonie jeszcze będzie dzielnie zemną łowił. A jego postępujący wiek już wkrótce uczyni go zestawem retro w zasadzie ma on już na pewno coś koło 10 lat.

Tagi , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *