Swiąteczne wędkowanie i zakończenie sezonu 2014.

20141224_131705-KopiowanieGrudzień bardziej przypominał mi marzec, temperatury w plusie po 8 stopni i noce w okolicach czterech, napawały mnie wędkarskim optymizmem i dawały nadzieję na wędkarską eksploatację roku aż do końca.
Zafascynowany zimnymi płociami i ich delikatnymi braniami, gryzłem wąsy z niemocy i braku czasu na wędkowanie. Kubłem zimnej wody było zapalnie oskrzeli najmłodszej mojej pociechy i straszenie nas szpitalem na święta. Przyznam że już kiedyś mieliśmy wraz małżonką nieprzyjemność spędzić święta, nowy rok oraz połowę stycznia w szpitalu drżąc o życie córki.Sytuacja więc tak mnie dobiła że ryby nie przychodziły mi nawet na myśl. Dzieci jednak mają talent do błyskawicznych popraw stanu zdrowia. Więc gdy tylko groźba szpitala została odegnana a synek odzyskał dobry nastrój, ślady choroby ustąpiły ja nieśmiało zacząłem rozmyślać o wędkowaniu.  Praca zawsze potrafi pokrzyżować plany i znów trzeba było czekać chwili. Z utęsknieniem wyczekiwałem na dzień wigilii gdzie zaczynałem planowany urlop wypoczynkowy.

W tym roku postanowiłem sobie pojechać na ryby w ten szczególny dzień. I nie zważając na ganiące spojrzenia moich kobiet urwałem się na całe 40 minut. Nie chciałem wygłupiać się ze spławikiem więc zabrałem moją wysłużoną Cantarę i mimo że wypad nad wodę maił mieć charakter bardziej symboliczny, spiołem pod nogami szczupaczka i zostawiłem na drzewie ulubioną blaszkę. Słyszałem gdzieś przesąd mówiący o tym że jaka wigilia taki cały rok. Miejmy nadzieję że przez to nie będą mi się rybki spinały i na drzewach zostawały przynęty.

W pierwszy dzień świąt przed wizytą gości postanowiłem pooddychać świeżym powietrzem. Zabrałem więc bat i pojechałem nie niepokojony przez nikogo na glinianki, przyznam że połowiłem i to naprawdę solidnie. Zaliczyłem trzy fantastyczne walki z karpiami z zarybień z czego dwa oscylujące w okolicach miary a jeden około 25 cm, dopisały również płocie które poławiałem bardzo regularnie udało się złowić ich jedenaście. W tym świątecznym dniu udało się złowić dorodną wzdręgę i cztery niewielkie okonki. Wynik powiedziałbym bardziej niż dobry. Karpie naładowały mnie tak wspaniałymi emocjami że uśmiech został mi na twarzy do wieczora. Ryby brały bardzo agresywnie prawie tak jak wiosną, brania były wyraźnie widoczne.

Drugi dzień świat również poświęciłem swojej pasji. Moje miejsce było zajęte ale znajomy wędkarz zaprosił mnie do zajęcia miejsca tuż obok z czego skorzystałem. W nocy ochłodziło się i temperatury oscylowały w okolicy minus 3 stopni. Chłód dawał się bardzo we znaki i ryby żerowały słabiej w zasadzie przez półtorej godziny wędkowania zaliczyłem trzy płotki i dwa okonie. A rozmawiając z kolegą nie zaciąłem kilku brań. Pomimo odpowiedniego stroju aura dala się we znaki więc już o czternastej trzydzieści wracałem do domu z myślą o gorącej kawie.

Tą wyprawą zakończyłem sezon wędkarski i muszę przyznać że jego końcówka była wyjątkowo owocna w ryby i emocje. Pełen dobrych nadziei na przyszły sezon w tym miejscu chciałbym Wszystkim Życzyć Połamania i Taaakiej Ryyyby w roku 2015.

Tagi , , , , , , , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *