Marketing czy wędkarstwo ?

20150411_074021Witam was szanowni czytelnicy w dzisiejszym wpisie chciałem poruszyć kilka kwestii które w karpiowym świecie poruszają  mnie osobiście od dłuższego czasu.
Nasza dziedzina wędkarstwa stała się dzięki zapotrzebowaniu na wszelakiej klasy sprzęt łakomym kąskiem dla producentów i wszelakiej maści ekspertów od kreowania rynku. Popularyzacja karpiowej gałęzi wędkarstwa jak i wzrost ilości wędkujących obwołujących się karpiarzami. Stworzyło zapotrzebowanie na sprzęt akcesoria i media. Internet, prasa  i telewizja dały specom od marketingu, psychologi oraz handlu drogę dostępu do głów nas karpiarzy.

A większość z nas urzeczona okazami ujawnianymi na łamach mediów rozpoczyna wyścig w celu złowienia swojego personal best.  Zbroi się więc w kije przeznaczone do ekstremalnych warunków, ekstremalnie długich rzutów, ekstremalnych przeciążeń. Kije uzbraja w kołowrotki mieszczące zawrotne ilości plecionek czy żyłek.

Materialy przyponowe wiodących firm oraz ekstremalne a właściwie w większości przypadków ekstremalnie szkodliwe haki.
Zakupuje za zawrotne ceny namioty łózka fotele odzież wszelkiej maści akcesoria biwakowe modele do wywózki drony i szeroko pojętą elektronikę.  Co niektórzy zaprzedają swoje serca prasie wędkarskiej zdobywają jakieś zalążki wiedzy którą  później starają się wszystkim mniej lub bardziej zainteresowanym przekazywać. Tysiące z nas zakupują „cudowne” przynęty w tysiącu cudownych smakach i tysiącu kolorów.  Większość brnie w ten cudowny komercyjno marketingowy świat i daje się pożreć temu demonowi. Wykształca się powoli warstwa nie wędkarzy a luksusowo wyekwipowanych gadżeciarzy którzy zaczynają spoglądać z góry na innych wędkarzy. Czasami wręcz narzucają swój sposób myślenia i bycia  innym twierdząc że takim sprzętem nie połowisz. Na szczęście co po niektórzy budzą się z tego wspaniałego karpiowego matrix’a i nie dają się bez opamiętania oskubywać producentom i sprzedawcom karpiowego towaru. Budzą się i stwierdzają że patelnia za 30 zł spełnia taką samą rolę co super karpiowa patelnia za 300zł w komplecie z pokrowcem i karpiowym breloczkiem. Śpiwór projektowany dla wojska na naprawdę ekstremalne warunki kupiony w demobilu wytrzymuje równie dobrze trudy karpiowego biwakowania co markowy karpiowy śpiwór za tysiąc złotych. Goretex’owe ubranie za przysłowiowe 100 zł również z demobilu jest tak samo dobre jak te w sklepie z logo lisa czy też innego znaku. Łóżko czy fotel wyprodukowany przez polskiego producenta niczym nie odbiega w trwałości, wykonaniu, czy też użytkowaniu markowym zagranicznym konstrukcjom. Zauważa przeglądając prasę karpiową te same zdjęcia w kilku czasopismach ozdabiające słabe w treści okólnikowo pisane artykuły. Mające na celu uwiarygodnić wiarę w łowców okazów uśmiechających się i trzymających ryby prawdopodobnie złowione na znanych komercyjnych łowiskach za granicą. Orientuje się że przysłowiowy drugi brzeg nie zawsze jest najlepszy. Znajduje sposób na niewykorzystywanie rozpowszechnionych obecnie materiałów PVA. W końcu się budzi z tego karpiowego snu i zaczyna odnosić sukcesy. Tak moi drodzy sukcesy ponieważ nie skupia się na sprzęcie i cudownych przynętach montażach i milionie innych rzeczy tylko skupia się na łowieniu. Staje się przebieglejszy precyzyjniejszy i zaczyna cieszyć go każdy zaznaczam każdy wypracowany karp.  Orientuje się że złowienie okazu życia nie jest wcale takie proste a ilość gotówki wydana na sprzęt i przynęty nie gwarantuje  sukcesu.  Wszystko to prowadzi do zdystansowania się do poglądów i mitów. Oderwanie się od prasy i przepuszczenie artykułów przez filtr ujawnia krypto reklamę i obłudę płynącą z ich treści. Zdaje sobie sprawę że układ prasy wędkarskiej wielkie obrazki mało tekstu, to układ stosowany w najgorszych szmatławcach i czasopismach skierowanych do osób nie grzeszących inteligencją. Uważne przestudiowanie forów i toczących się tam sporów o szkodliwości jednego a wyższości drugiego ujawnia merytoryczne błędy fachowców od toczenia gówno burz. Ruszenie tyłka dotknięcie i porównanie wykonania, budowy, oraz materiałów użytych do konstrukcji sprzętu i akcesoriów pomaga wybrać coś,  czego walory użytkowe zadowolą nas i nie ogołocą naszych wędkarskich portfeli.

Mówiąc krótko taki wędkarz obudzony z marketingowego matrixa zaczyna pracować głową nie daje się zalać marketingowym bublom i uzyskuje niezależność oraz niewielką podatność na mocno promowane produkty.  Odnosząc mniejsze lub większe sukcesy umacnia się w swoich przekonaniach i zaczyna sam tworzyć swoją teorię na wędkarstwo karpiowe. Tacy wędkarze są bliżej tych pierwszych jeszcze nie skomercjalizowanych wędkarzy dla których karp stanowi wszystko.

 

 

 

 

 

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *