Pierwsze zawody karpiowe o puchar Dowódcy 10 Brygady Logistycznej w Opolu

100_1558-KopiowanieMinęło ponad półtorej miesiąca a w moim życiu jak za sprawą złego losu wszystko się waliło przez chorobę moją i bliskich sześć tygodni nie pomyślałem nawet o rybach. Aż wreszcie łaskawy kalendarz obwieścił dzień Pierwszych karpiowych zawodów o puchar Dowódcy 10 Brygady Logistycznej w Opolu. Dzień na który z utęsknieniem wyczekiwałem od ponad pół roku. Spoglądałem w niebo i prosiłem boga aby nic w prywatnym życiu się nie zawaliło i dane mi było wziąć udział w tak zacnym wydarzeniu. Wydarzeniu które było znaczące dla mnie pod tym względem że miałem uczestniczyć w nim jako sędzia a zarazem zawodnik. Nie moi drodzy nie liczyłem na sukcesy wędkarskie w tym czasie liczyłem na wspaniale spędzony czas w śród ludzi o podobnych zainteresowaniach zarówno zawodowych jak i hobbistycznych. Na łowisko przybyliśmy już dnia osiemnastego czerwca rano gdyż jako współorganizatorzy musieliśmy dopilnować spraw związanych z oflagowaniem obanerowaniem obiektu Łowiska Karpiowego Ademac w Prószkowie, przygotować do pracy przemysłowego grilla i schłodzić napoje przewidziane na wieczór w ramach szeroko pojętej integracji. Zawody uroczyście otworzył szef sekcji w-f i sportu a my zaprosiliśmy wszystkich na kiełbaskę i spotkanie. Zawody oficjalnie rozpoczynały się o godzinie dwudziestej pierwszej więc pozostawało sporo czasu na dyskusję i miło spędzony czas. Punktualnie o dwudziestej pierwszej pierwsze zestawy powędrowały do wody moje jednak musiały nieco poczekać gdyż trzeba było po spotkaniu nieco ogarnąć obiekt. Swoje zestawy posłałem na marker w okolicach godziny 23 i w sędziowskim gronie dyskutując oczekiwaliśmy pierwszej ryby zawodów za którą oczywiście przewidziany był puchar. Noc upłynęła spokojnie sędziowie i zawodnicy mogli wypocząć i nabrać sił przed otwarciem się wody na łowisku. Pierwsze branie odnotował mój towarzysz Darek i efektownie komentując przez sprzęt nagłaśniający podjął hol pierwszej a zarazem pucharowej ryby zawodów. W tym samym momencie koledze Andrzejowi któremu wysypał się team partner i łowił sam zagrał sygnalizator o czym informując poprzez system nagłośnienia Darek holował swoją zdobycz. Z racji rozmiaru karp Darka dał się podebrać jako pierwszy i pośpieszyliśmy na pomoc koledze który zmagał się jak się później okazało blisko dziesięcio kilogramowym karpiem. Karp został wyholowany i obsłużony poprzez ekipę sędziowską. Po takiej dawce adrenaliny wszyscy poczuli lekki głód więc zabraliśmy się wspólnie za przygotowanie jajecznicy dla dwudziestu pięciu osób. Dzień upływał pracowicie co rusz trzeba było śmigać do złowionych karpi i amurów ja niestety po słabo przespanej nocy musiałem się położyć i wypocząć. Około siedemnastej Darek wystartował z procedurą gotowania wyśmienitego żuru dla całości uczestników więc przyzwoitość nakazywała wspomóc go w tym procederze. I w czasie gdy żur był już prawie gotów i mój sygnalizator postanowił pokazać ze jeszcze działa. Po błyskawicznym holu złowiłem pięknego zarazem urodzinowego karpia który wahał się w przedziale nieco ponad pięć kilogramów. Mimo nie wielkiej wagi karp dał mi sporą dawkę szczęścia i zachęcił do dalszej walki. Noc upływała niezwykle spokojnie aż usłyszałem głos Darka który krzyczał „Paweł RYYBA” wyskoczyłem więc jak oparzony z namiotu jednak ryba była ale nie u nas tylko kilka stanowisk dalej. Kolega Grzegorz rozgrywał epicką walkę z przewspaniałą pełno łuską dwudziestką. Szczęście łowcy nie do opisania a i nam jako obserwatorom tak wspaniałej waliki humory dopisały. Reszta nocy upłynęła bez emocji i mogłem spokojnie ją przespać. Na dzień dwudziestego czerwca przewidziany był pokaz przynęt firmy Genesis Carp oraz niespodzianka dla uczestników w formie pieczonego prosięcia. Pokazy i konsumpcja przerywana była braniami i ważeniem ryb. Zarówno Darek jak i ja przegraliśmy walkę z rybami i po nieudanym holu należało przerabiać zestawy. Noc upłynęła spokojnie w dniu dwudziestym pierwszym czerwca został złowiony ładny amur przez kolegę Kamila i w we względnym spokoju spędziliśmy czas do zakończenia zawodów i rozdania pucharów. Wszystkim chciałbym podziękować a zarazem pogratulować zwycięzcą. Był to niezwykle owocnie i miło spędzony czas z niezwykle różnorodnym i zacnym gronie. Mimo że od czasu zawodów nie upłynęło wiele to i tak chętnie przeglądam zdjęcia i przeżywam na nowo ten zacnie spędzony czas.

Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *