Niepodległościowe Karpie.

2015-11-10-18.49.18Czas w pracy dłużył się okropnie a ja mając na głowie miliony ważnych oraz mniej ważnych ale niezwykle pilnych zadań dostawałem szału. Potrzebowałem relaksu i to najlepiej relaksu w postaci jakiejś wędkarskiej eskapady nawet takiej kilku godzinnej. Brak relaksu i coraz większy stres u swojego małżonka wychwyciła moja żona i dobrze wiedząc czego mi potrzeba zaproponowała mi abym pojechał wypocząć. Byłem zdziwiony ale od jakiegoś czasu uzyskanie zgody od współmałżonki na drobny wypad nie wymaga podstępów, czy też walki o każdą godzinę spędzaną nad wodą. Można powiedzieć że mój niezwykły upór ii nieustąpienie na krok w tej materii  zaowocowało po pięciu latach zmagań, wzajemnym zrozumieniem i sporą dozą tolerancji moich nierzadkich  wędkarskich wybryków. Więc nadszedł dzień dziesiąty listopada umówiłem się z kolegą Błażejem na jedną nockę spędzoną w samochodach. Pogoda była możliwa tylko gwałtowne podmuchy wiatru dawały się mocno we znaki rozbiliśmy więc parasol Błażeja osłaniając go dodatkowo samochodami i maksymalnie zniżając do w stosunku do podłoża. W miarę komfortowych warunkach spędziliśmy czas racząc się raz po razie  gorącą herbatą i wędkarską opowieścią. Pierwsze barnie odnotował Błażej jednak bez skutecznego zacięcia a w godzinę później i ja zostałem obdarowany braniem które skutecznie udało mi się zaciąć i po niespiesznej walce Błażej podebrał dla mnie moją zdobycz i wykonał kilka zdjęć oczywiście aparat musiał zostać w domu więc zdjęcie wyszło jak wyszło nie mniej jednak utrwaliłem miłe chwile. Karpia zaopatrzyłem i z należytym szacunkiem wypuściłem do wody. Przyznam się wam moi drodzy czytelnicy  że mam ostatnio sporo przemyśleń na temat holu ryby i troski o pysk ryby. Łowiąc od kilku lat na łowiskach typu no kill widzę fatalny wręcz stan rybich pysków które po woli zaczynają przypominać pyski obcych i przybierają dziwne formy. Pozwolę sobie w tym miejscu zaapelować do braci wędkarskiej o maksymalną ostrożność, wyczucie i delikatność w czasie holu ryb którym mamy zamiar zwrócić wolność. Bo  w końcu chyba chodzi oto aby jak najdłużej cieszyć się rybą i tej że rybie zwrócić wolność w najlepszej kondycji. Wracając do wyprawy to bez większych sensacji przespaliśmy noc do godziny 6 i po wypiciu kubka gorącej kawy chwili rozmowy zwinęliśmy sprzęt i wróciliśmy do tęskniących małżonek. Podsumowując można by rzec spontaniczną wyprawę to zaliczam ją do udanych i przyznam że po powrocie z niej stresy życia codziennego znalazły ujście i w moim wnętrzu zagościł spokój. Spokój który jest niezwykle ważny zarówno w naszych wnętrzach jak i w naszym otoczeniu.

 

Tagi , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *