Grudniowe płocie.

grudniowaplocOd kilku ciepłych lat tradycją stało się u mnie polowanie w zimnym okresie na zimowe płocie i o ile temperatury pozwalają to uwielbiam to robić przy pomocy wędki odległościowej gdy na dworze aura nie pozwala korzystać z kołowrotków i przelotek to zawsze chętnie wracam do bata. Przyznam że łowiąc batem mam o wiele lepsze efekty, przypuszczam że spowodowane jest to większą precyzją łowienia jak i bardziej delikatnymi a przez to czulszymi zestawami. Długo czekałem na możliwość wyrwania się z wiru domowych obowiązków na zimnie płocie i musiałem specjalnie prosić przełożonego o dzień wolny ale żeby nie było różowo to oczywiście najpierw wizyta z dziećmi u lekarza, wypad po sztuczne kwiaty i akcesoria do świątecznych stroików. Tak że wolny byłem około godziny 13 a i tą porę musiałem wywalczyć i nie było zmiłuj postawiłem na swoim i postanowiłem że pojadę bez względu na wszystko na wymarzone płocie. Na szybkiego skonstruowałem dwa zestawy na trzcinowych spławikach dwu i trzy gramowych i wygruntowałem łowisko. Niektórzy z przerażeniem odczytają informację o spławikach jakich użyłem jednak tylko takie mi zostały po przypadkowym uszkodzeniu tuby z innymi spławikami. Nie są to morze najczulsze konstrukcje jednak do moich celów całkiem wystarczające.  Zanęty nie musiałem szykować gdyż przygotowałem ją dzień wcześniej a na łowisku połączyłem z gliną i ostatecznie dowilżyłem.  Płoci postanowiłem szukać na spadku rowu na około 2,8m i metr za pasem roślinności również na delikatnym spadku i głębokości około 1,5m. Miałem mocno ograniczony czas na łowienie więc zdecydowałem się na dwa wędziska i szukanie płoci w dwóch miejscach jednocześnie. Taktyka okazała się całkiem słuszna i w około dwie godziny miałem pięć płotek i jednego okonka. W między czasie mocno zmarzłem w stopy ponieważ klasycznie zamiast ubrać ciepłe obuwie wychodząc w pośpiechu ubrałem adidaski.  Co prawda zmniejszyło to sam komfort łowienia ale nie odebrało przyjemności ze złowienia rybek w czasie w którym niektórzy mogą o nich tylko marzyć.  Pisząc ten tekst nie wyciągnąłem jeszcze wędzisk z auta jeżdżą ze mną w nadziej na jeszcze jedno spotkanie z płociami. Przyznam ponownie że naprawdę rozsmakowałem się w takiego typu połowach, uwielbiam walkę rybami na delikatnym sprzęcie, uwielbiam super delikatne brania i uwielbiam pełną koncentrację którą trzeba włożyć w łowienie zimnych płoci.    Tych którzy jeszcze nie spróbowali i nie rozsmakowali się w łowieniu w czasie później jesieni i zimy. Zachęcam do takiej formy wędkarstwa i czerpania wielkiej radości z połowu tak niedocenianej ryby jak płotka.

Polub lub udostępnij
Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *