Świąteczne wędkowanie i zakończenie sezonu 2015r.

2015-12-25-11.11.03-KopiowanieNadeszły Święta Bożego Narodzenia a w pracy zamiast powoli hamować działalność ze względu na urlopy większości użytkowników. Nastąpiło wiele zmian które wymusiły na administratorach działanie aż do ostatnich chwil i niestety ja również należąc do tej elitarnej grupy z utęsknieniem spoglądałem na ludzi opuszczających wcześniej pracę. O rybach nie miałem czasu myśleć wcale ale i tak w wigilię odwiedziłem wędkarski i zakupiłem zimowy zestaw czyli ziemię zanętę płociową i ćwiartkę pinki.  Podniosły dla mnie czas wigilii upłynął błyskawicznie i serce cieszyło się że moje kulinarne wypociny  smakowały gościom i domownikom . Nadszedł pierwszy dzień świąt wstałem późno i wyjrzałem za okno i szczerze powiem że myślałem że śnię świat opromieniało wspaniałe wiosenne wręcz słoneczko, minimalny wiaterek i temperatura ponad dziesięć stopni. Czule spojrzałem na moją połowę i ona wiedziała że muszę udać się nad wodę uśmiechnęła się tylko i zapytała „ jedziesz „ a ja odpowiedziawszy „jadę” pojechałem . Po kilku minutkach byłem już na łowisku i przez chwilę obserwowałem wodę  i decydowałem czy aby nie zmienić miejsca połowów mimo wszystko postanowiłem jednak zostać przy „swojej” skarpie. Decyzja okazała się słuszna ale o tym za chwilę.  Na początku postanowiłem wykorzystać moje feedery na których miałem zrobione już zestawy ze spławikami typu waggler jednak po godzinie zmieniłem jeden zestaw na bata 5m bo ryby w tym dniu przejawiały większą aktywność przy przybrzeżnej roślinności niż na spadku blisko trzymetrowej głębokości. Bat pokazał przewagę w sygnalizacji delikatniutkich zimnych brań gramowy zestaw z hakiem w rozmiarze 22 wyważony na trzy milimetry od końca antenki z przynęta na styk z dnem zdał znakomicie egzamin. Brania były można powiedzieć jedno po drugim do momentu aż nie spięła się sporej wielkości płoć i przepłoszyła rybeczki nie pozostało mi nic innego jak donęcić miejsce i odczekać chwilkę.  Skupiłem wzrok bardziej na zestawie odległościowym i w tym momencie spławik majestatycznie wyjechał górę i się wyłożył.  Adrenalina zrobiła swoje i zaciąłem natychmiast niestety pudło. Podenerwowany zwijam zestaw oglądam robaki nie ruszone przerzucam donęcam ful skupienie jestem gotów by zareagować natychmiast an każde drgnięcie spławika mija dłuższa chwila i ponownie wystawka cięcie i pudło. Myślę sobie co się tu wyrabia wkurzony ponownie przerzucam zestaw donęcam i czekam ponownie spławik wyjeżdża z wody cięcie w tępo i dupa. No ciśnienie podniosło się oglądam przypon ok, robale ok, więc sam siebie pytam co się tu wyrabia „wąski”. W momencie gdy mam przerzucać zestaw telefon od małżonki. Z nerwami odbieram i dowiaduje się że raczył odwiedzić nas mój najmłodszy brat więc pomimo wyjaśnienia chęci tajemniczych pustych wystawianych brań musiałem a właściwie chciałem zjechać do domu podąć gości. Tylko odrobina czegoś mocniejszego poprawiła humor a spożywając uważałem na to aby następnego dnia zameldować się wcześnie nad wodą.  W drugim dniu świąt byłem wcześnie nad wodą i  ponownie rozłożyłem bata i odległościówkę.  Byłem mocno nastawiony na wyjaśnienie tajemniczych wystawek jednak w tym dniu na wędce odległościowej zameldowała się nieśmiało niewielka płoć.  Ale w zamian na bacie miałem wspaniałą zabawę okonie płocie i wzdręgi nie pozwalały się nudzić i brały jedna po drugiej mogę śmiało powiedzieć że złowiłem ich kilkanaście chociaż przestałem w pewnym momencie liczyć zanęta sprawdzała się nieźle i utrzymywała ryby w łowisku.  Naładowałem akumulatory wypocząłem i spędziłem czas z dala od świątecznych łakoci co zaowocowało spadkiem masy a nie wzrostem po świętach.  Niestety nie mogłem dalej w tym roku kontynuować wędkarskich eskapad, poza jedna dwugodzinną bez większych efektów ponieważ pracowałem w pomiędzy świętami a nowym rokiem. Tymi wyprawami zakończyłem sezon wędkarski 2015 czy był udany to ciężko stwierdzić biorąc pod uwagę stan zdrowia i ilość wypraw muszę stwierdzić że do najgorszych nie należał. Zaowocował nowymi doświadczeniami, znajomościami, inicjatywami oraz nowym coraz bardziej świadomym sprzętem. W rok 2015 pozwolił również dojrzeć wędkarsko do pewnych zachowań  i zakończyłem go po raz pierwszy w życiu 100% w duchu NO KILL.

Wszystkim czytelnikom mojego skromnego bloga w tym miejscu chciałbym życzyć w nowym 2016 roku sukcesów wędkarskich, zawodowych, rodzinnych, oraz spełnienia marzeń i realizacji założonych celów.

 

Polub lub udostępnij
Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *