Rodzinna kwietniowa niedziela.

DSC_0093-KopiowanieWielkimi krokami mijał kwiecień aż przekroczył swoją połowę i szalejąca już na dobre wiosna stworzyła naprawdę urokliwy klimat. Obmalowała drzewa młodymi listkami a soczysta i zielona trawa umiliła widok do tej pory burych brzegów. Gdzieniegdzie kwitnące drzewa umilały krajobraz. Moje wędkarskie serce pękało z żalu że nie spędzam czasu nad wodą a umysł kombinował jak by tu pogodzić bycie rodzicem z wypoczynkiem nad wodą. Oczywiście rozwiązanie szybko przyszło mi na myśl. Trzeba zabrać pociechy nad wodę i tam spędzić miło rodzinnie czas.  Po mszy wybrałem się więc z moją córeczką która niedawno przystąpiła do PZW jako uczestnik a małżonka z prowiantem i najmłodszą pociechą miała dojechać w późniejszym terminie po przedpołudniowej drzemce.  Aby maksymalnie umilić czas spędzony wspólnie do auta powędrowało nieco sprzętu biwakowego i akcesoria typu kolorowanki i podręczniki angielskiego który w formie zabawy staramy się wtłoczyć do głowy naszej córci.  Na wszelki wypadek zabrałem zanętę do metody i feedera gdyby karpie nie chciały współpracować.  Po drodze na łowisko wstąpiłem do sklepu aby osłodzić co nieco niedziele. Po dotarciu nad glinianki wraz z Magdą wypisaliśmy rejestry i rozłożyliśmy karpiówki. Po czym zaparzyłem kawkę i malinową  herbatę. Do napojów rozpracowaliśmy pakę ciastek i zajęliśmy się zabawą. Która przerwał ostry odjazd niestety spięty tuz po podniesieniu wędziska. Widząc zawód na twarzy córeczki zrezygnowałem z przyponów których pracę testowałem na tej zasiadce i wróciłem do sprawdzonych konstrukcji aby zminimalizować ryzyko spinania się ryb.  W między czasie rozłożyłem feeder i pokazałem jak stosować foremkę do koszyków. Oczywiście zabawa w nabijanie koszyków zanętą szybko spodobała się Magdzie a i częste brania sumików nie pozwoliły się nudzić. Po jakiś trzech godzinach zawitała małżonka z synem i w tym czasie zaliczyliśmy kolejne branie niestety spięte. Wydłużyłem więc włos w przyponie i przerzuciłem zestaw. Do późnego popołudnia nic się nie działo. Więc miałem czas na integracje z córcią i synem.  Może nieco spokój na łowisku został śmiechami dzieci zakłócony ale chyba nikt za złe  mi tego mieć nie będzie. Wszystko przebiegało planowo a moje dzieci odkryły procę i worek kulek proteinowych. Zabawa na tyle spodobała się mojej Magdzie ze w kilka chwil z worka kulek pozostała jedynie garść.  Nie protestowałem jednak by nie popsuć magii chwili, ciesząc się że moja córka się garnie do wędkowania sam pomagałem w strzelaniu kulami. Zadzwonił Darek i zapowiedział swoją wizytę zaproponował grilla więc ochoczo przystąpiliśmy na propozycje. Niedziela zapowiadała się znakomicie a i zadowolenie u mojej Magdy również wzrosło z racji tego że uwielbia pieczone kiełbaski. Moja małżonka niestety musiała się zwinąć bo nadmiar świeżego powietrza spowodował senność u mojego synka przez co stał się nieco marudny poprosiłem  ją o dostarczenie prowiantu i zostaliśmy sami z córeczką na łowisku. Doczekaliśmy się przyjazdu Darka i jednocześnie odjazdu rozpocząłem holowanie i usłyszałem słodkie tatusiu to moja wędka oczywiście Magdalena miała racje i natychmiast oddałem jej kij. Asekurowałem ją i nowe wędzisko a moja wspaniała pociecha w cudowny sposób wykorzystując masę swojego ciała holowała karpia napawając mnie dumą. Po chwili karp wylądował w podbieraku do którego został własnoręcznie wprowadzony przez moją córę. Niestety z racji wielkości ryby i w obawie o jej bezpieczeństwo do zdjęć rybę trzymałem osobiście. Radości nie było końca Magda przeżywała to wydarzenie ciągle na okrągło a ja wysłałem MMS’a do dziadków i małżonki ze zdjęciem dokumentującym wyczyn mojej pociechy.  Po grillu w okolicach godziny 20 wróciłem do domu gdzie moja córka po emocjonującym dniu nie mogła długo zasnąć i rozprawiała o tym że złowiła taaaaaką rybę. Podsumowując dzień był wspaniały i udało się go rodzinnie spędzić łącząc pasję z wypoczynkiem i troską o rodzinę. Po tym dniu nie muszę namawiać długo mojej córki na wypady wędkarskie a i w przygotowaniach do nich dzielnie mnie wspomaga przebywając zemną w moim wędkarskim królestwie, radośnie szczebiocząc i wybierając nowe kulki na przynętę nie muszę dodawać że największym powodzeniem cieszą się te różowe.

Tagi , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *