Majówka 2016r.

20160503_133950-ANIMATION-KopiowanieCzas płynął a rok 2016 pod względem wędkarskim cienko się dla mnie zaczynał. Dobrnąłem do końca kwietnia i wizja długiego weekendu majowego stawała się coraz bardziej realna. O dziwo w pracy udało się uzyskać kilka dni wolnych i małżonka również nie za bardzo protestowała. Miała to być pierwsza dłuższa wyprawa w 2016 roku niestety przerywana pracami w domu ale mimo wszystko i tak była niezwykle udana. Ale zaczniemy od początku. Szczerze to miałem w tym roku nie jechać na majówkę z racji tłoku nad wodą i brakiem swobody przy wyborze miejsc. Jednak Darek mój stały towarzysz wędkarskich eskapad tradycyjnie zarezerwował miejsca na łowisku Ademac i nie wypadało mu odmówić towarzystwa a i ekipa zapowiadała się zacna więc nie mając więcej wątpliwości przystałem na propozycję spędzenia czterech dni na rybach. Na łowisku stawiłem się w godzinach popołudniowych w dniu 30 kwietnia. Żegnany zranionymi spojrzeniami mojej rodziny.  Po przybyciu na łowisko jak spodziewałem się zastałem większość miejsc już obsadzoną. Ale moje stanowisko czekało na mnie już można by rzec przygotowane dzięki pomocy Darka i Marka w sposób błyskawiczny byłem rozłożony wraz z pontonem i namiotem. W udziale przypadła mi zatoczka może technicznie trudna jednak pachnąca rybami. Patrząc jak inni walą kilogramy zanęty do wody ja postanowiłem prawie w ogóle nie nęcić i postawić  na pojedynczą przynętę położona w ustronnym miejscu. Jak się okazało to moja taktyka była słuszna. Wywoziłem więc swoje zestawy za cypel w ustronną zatoczkę.  W której głębokość wahała się od 80 cm do 120 cm zestawy kładłem przy stoku i rozrzucałem troszkę drobnego namoczonego pelletu w około zestawów. Przyznam że branie miałem już około 22 czyli jakieś dwie godzinny po położeniu zestawu. Jednak w tym czasie zdążyłem już co nieco zdegustować z Markiem więc nie odważyłem się na ponowną wywózkę. Około 23 doczekaliśmy się Darka który musiał zjechać z ryb po swoją połowę która kończyła późno pracę. Posiedzieliśmy sobie do godzin wczesno porannych i zwinąłem wędki aby spokojnie pospać. Niedzielę pierwszego maja poświęciłem na dochodzenie do siebie i dalej bałem się wypływać do mojej zatoczki. Wieczorem wywiozłem ponownie do zatoczki i noc przespałem spokojnie. Drugiego maja musiałem wrócić na  trochę do domu w celu wymiany kilku okien i ponownie wróciłem nad gościnne wody Ademac’u.  Noc upłynęła spokojnie. Ale nad ranem postanowiłem w końcu coś połowić i zabrałem się ostro do pracy. Na włos moich zestawów poszła kukurydza pellet został rozpuszczony do konsystencji zupy. Ponton napompowany i przystąpiłem do wywózki. W chwile potem miałem ładny odjazd i na macie pojawił się karpik o ciekawie ułożonych łuskach. Trochę narozrabiał przy holu i musiałem drugi zestaw ściągnąć. Ponowna wywózka i zanęcenie zupą z pelletu i po dwóch godzinach lekki opad i na zestawie zacniejszy już karp się zameldował. Przyjemny hol i miłe chwile gdy pozowałem do zdjęć z rybką.  Na horyzoncie pojawiły się oznaki burzy na szczęście zdążyłem zwinąć obozowisko i za schronienie posłużyła nam przyczepa Darka. No i w czasie ulewnego deszczu nastąpił kolejny odjazd mówiłem sobie że nie będę na deszcz się narażał. Jednak adrenalina zrobiła swoje i po chwili miałem trzeciego karpia na macie. Dziękuję Markowi za poświęcenie, podebranie i sfotografowanie mojej rybki. Niestety ponton już był złożony i nie miałem ochoty dla 40 minut łowienia go pompować więc w okolicach godziny 17 zakończyłem łowienie. Podsumowując wyprawę spędziłem trochę dobrego czasu z zacnymi ludźmi. Ryby można by rzec nawet dopisały i naprawdę nabrałem sił na cały pracowity maj. W domu moja połowa przywitała mnie z  uśmiechem przytuliła dzielnego łowcę i powiedziała że ma dla mnie prezent zaciekawiony otworzyłem i zobaczyłem ciążowy test. Test z jakże wymownymi dwoma kreskami. Ucieszyłem się ogromnie i obecnie mogę światu powiedzieć że będę ojcem po raz trzeci z rzędu. Przede mną okres opieki nad małżonką i niemowlęciem. Zapewne zakłóci to cykl moich wędkarskich wypraw. Jednak nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa w tym temacie i mam nadzieję że moje dzieciaki polubią życie w przyczepie kempingowej nad wodą.

Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *