Nocne czerwcowe wyprawy z córeczką.

DSC_0243-Kopiowanie (1)Maj zbliżał się do końca swoich przecudownych dni jeden z najbardziej łownych miesięcy mijał wyjątkowo słabo przeze mnie eksploatowany. Pomijając sporadyczne wypady na których amury nauczyły mnie pokory i zmusiły do kombinowania nic ciekawego wędkarsko w moim życiu się nie działo.  Dodatkowo obłożenie sprawami służbowymi powodowało nostalgię i tęsknotę za cudownymi chwilami spędzonymi nad wodą.  Ale jak człowiek jest dostatecznie uparty i konsekwentny to potrafi wszystkie przeszkody obejść i spowodować pojawienie się nad wodą w celu zażycia odrobiny relaksu. Ja po tygodniu ćwiczenia znalazłem w sobie trochę sił by wreszcie doprowadzić  mój wędkarski kemping do stanu umożliwiającego   w komfortowych warunkach spędzenie nocy dzięki czemu mogłem wybrać się na nockę z 27 na 28 maja z moją kochaną córeczką. Spanie w kempingu i śpiworze spodobało się tak bardzo że tylko wyjazd służbowy w niedziele powstrzymał mnie od zrobienia kolejnej nocki. Niestety noc nie obfitowała w ryby i o kiju skoro świt wróciliśmy do domku. Jednak rozemocjonowana córka cały dzień szczebiotała o rybach i o tym jak fajnie było spędzić noc na biwaku z tatą.  Cały tydzień będąc na kursie rozprawiałem przez telefon o wypadzie na ryby z moją wędkarską towarzyszką. Aż dobiliśmy do nocy z czwartego na piąty czerwca i w końcu planowo o godzinie 18 stawiliśmy się nad wodą. Rozłożyliśmy wędki i rozpaliliśmy grilla a towarzystwa do późnych godzin wieczornych dotrzymywał nam Marek. W okolicach 21 hanger na jednym z zestawów opadł i po zacięciu myślałem że mam na kiju małego karpika. Zawołałem moją córkę która uczy się jak w prawidłowy sposób holować rybki i oddałem jej kij jednocześnie asekurując ją i sprzęt przed wpadnięciem do wody. Po chwili wzorowego holu naszym oczą ukazał się amur i tu przed moją pociechą pojawiło się prawdziwe wyzwanie. Bo kto holował nawet niewielkiego amura wie jak ryba zachowuje się na widok brzegu. Po kilku chwilach walki na krótkiej lince amur gotowy był do podebrania i ceremoniału tego dokonał kolega Marek za co w tym miejscu chciałem mu jeszcze raz gorąco podziękować . Amur trafił na matę wraz z sporą ilością wody został odkażony.  I przy trzeciej próbie udało się rybę sfotografować ku uciesze holującej Magdaleny. Niestety mój telefon coś sobie poprzestawiał i zdjęcia nie wyszły najlepszej jakości jednak widać na nich uśmiech jaki potrafi wywołać na twarzy dziecka wspólne spędzanie czasu na łonie natury z rodzicem. Marek posiedział do północy i musiał się zwijać gdyż czekało na niego zacne zadanie pomagania przy dniu dziecka organizowanego przez Koło Dąbrowa i Sekcję Wędkarską 10 Brygady Logistycznej w Opolu. Ja niestety nie mogłem w tym wydarzeniu brać udziału ponieważ pokryło się ono z 80 urodzinami babci w których to nie wypadało nie wziąć udziału.  Noc minęła bez szału i obudzony o godzinie czwartej przez śpiew setek ptasich gardeł miałem czas przerzucić zestawy i delektować się chwilą poranka jednocześnie pieszcząc podgębienie smakiem porannej kawy.  Aż do godziny 7 miałem spokój gdy nastąpił potężny odjazd. W sekundę byłem przy wędce i rozpocząłem piękny hol w którym karp wspaniale odjeżdżał. Dodatkowo zanim udało się rybę umieścić w podbieraku  rozegrała się chyba pięcio minutowa walka na krótkiej żyłce w końcu mogłem podebrać wspaniałego karpia z ogromnym ogonem. Wiedziałem już co dawało rybie taką siłę. Po chwili karp leżał bezpiecznie na macie a ja poprosiłem Kolegę Karola o zrobienie małej sesji zdjęciowej tym razem korygując odpowiednio  ustawienia aparatu.  Do godziny  ósmej nie pozostało mi nic innego jak zwijać powoli sprzęt i pakować się po jak że udanej nocy. W tym momencie wstała moja córeczka a ja podczepiłem przyczepę do samochodu i obrałem kierunek dom. Tam córka przeżywała wędkarskie sukcesy ponownie.  Opowiadając dziadkom i mamie o amurze.  Nie pozostaje mi nic innego jak dalej kontynuować wędkarskie wypady z moim małym słoneczkiem i dbać o to by było co holować by na jej twarzy zawsze gościł cudowny dziecięcy uśmiech.

Tagi , , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *