Ponownie zmasakrowany przez leszcze.

dsc_0234Gładko wszedłem w październik i coraz bardziej moje  wędkarskie serce się ściskało. Drzewa nieśmiało przybierały jesienną szatę a plucha i ochłodzenie zapowiadało jesień w pełni. Przejrzałem kalendarz na najbliższy czas i nie był łaskawy i wynikało jednoznacznie z niego że jedynym dniem który mogę poświecić na wędkowanie jest czwartek 6 października. Wypisałem więc wolny dzień w pracy i skrycie przemyciłem sprzęt do samochodu.  Trzy dni wcześniej kręcąc własne kulki z nadzieją na karpia na zbiorniku Śródlesie II.  Wiem że obiecywałem sobie że będę łowił na ziarna jednak leszcze na tym malowniczym zbiorniku są w tak licznej populacji że nie idzie się przez nie przebić.  Oczywiście plany planami a życie życiem i jak zwykle musiało się pokomplikować wszystko . Najpierw musiałem udać się na badania następnie w godzinach około południowych z córeczką do lekarza tak że na ryby zostało około 5 godzin. Dla chcącego nic trudnego więc o 4:30 byłem już w drodze do laboratorium i następnie udałem się na ryby planując pobyt do godziny 11 i powrót w celu wizyty z córcią u lekarza.  Moją determinację zwiększył dodatkowo fakt że od jakiegoś czasu chodziłem nabuzowany i nakręcony jak bomba na dwie sekundy przed wybuchem. Pomyślałem że kilka chwil spędzonych nad wodą pozwoli rozładować zalegające napięcie. Więc z małą przerwą na kawusie i śniadanko nad wodą stawiłem się około 6:20. Rozłożenie sprzętu zajęło nieco ponad kwadrans wraz z przygotowaniem mieszanki do spomba która chwilę musiała się przegryźć.  W mieszance znalazły się zmielone kule z z poprzedniego sezonu pellety i ziarna.  Oczywiście osłonka na palec robi się od jakiegoś czasu i nie może zrobić więc z pewną obawą przystąpiłem do nauki rzucania spombem. Pierwsze kilka rzutów było raczej kompromitujących i dobrze że nie miałem widowni ale tak to jest gdy pierwszy raz trzyma się w łapie spoda z prawdziwego zdarzenia a nie adaptuje się jednego ze swoich wędzisk.  Umieściwszy zanętę w łowisku wykorzystałem spomba jako markera i umieściłem swoje zestawy w łowisku.  Oddałem się lekturze i spożywaniu kawusi która smakowała wyjątkowo z racji rześkiego powietrza i mżawki. Nie upiłem nawet połowy kubka gdy radośnie zagrał sygnalizator na pierwszej wędce i po minucie na brzegu pojawił się pan leszcz na kuleczkę arachid chili w rozmiarze 30 mm. Na ten widok osłabłem ale cóż  może to przypadek pomyślałem a na kulkę własnej produkcji nawet leszcz cieszy człowieka. Oporządziłem zestawy i na włosie powędrowała Kulka kozieradkowa w podobnych rozmiarach poparłem ją porcją pelletu w worku PVA i do wody. Ledwie zasiadłem w aucie i wciągnąłem się w lekturę  ponownie wyrwał mnie z niej dźwięk sygnalizatora. I oczywiście leszcz na kule 30mm arachid. Kolejny sukces pomyślałem na własną kulę pan leszcz i rozentuzjazmowany posłałem zestaw ponownie w łowisko. Miałem 30 minut dla siebie i ponownie leszcze zaatakowały moje zestawy. Stwierdziłem że te ryby mnie kochają i łowiłem sobie dzielnie leszcze na kule i cieszyłem się że coś się dzieje.  Może nie miałem czasu na posiedzenie w samochodzie  jednak miło jest jak łowi się cokolwiek.  Godzinę przed końcem łowienia na pogawędkę wpadł wędkarz ze stanowiska obok porozmawialiśmy sobie przyjemnie i w czasie rozmowy wyszło że gdy odbywał on swoją służbę wojskową pracował na dzielnej radiostacji R-140 na której mi jest dane obecnie pracować.  Z tą różnicą że wtedy to była nowość a ja czekam aż moja radiostacja przejdzie w stan spoczynku. Jednak fajnie było porozmawiać na kolejny temat który stanowi moja pasje . Gdy wybiła godzina 11 musiałem zwinąć sprzęt pożyczyłem połamania i  w trybie Kubica udałem się po moją pociechę którą miąłem dostarczyć do lekarza.  Wszystko przebiegło na tyle sprawnie że zdążyłem odebrać dowód rejestracyjny mojej małżonki ze starostwa powiatowego a korzystając z okazji zarejestrowałem mój nowy ponton.  Po wszystkim wypiłem kilka herbat z melisy i poszedłem wyładować nadmiar frustracji kopiąc wykop pod podjazdy.

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *