Ekstremalne płocie na bata.

Dublet płociOd października do dwunastego listopada czas minął mi jak mgnienie oka. Coś pożarło moje dni w sposób tak błyskawiczny że nawet tego nie byłem wstanie zauważyć. Ale wędkarskie serce zauważyło że koniec wędkarskiego roku coraz bliżej a wypraw na koncie bardzo znikoma ilość. A wędkarskiemu sercu było również żal gdyż wykorzystywałem urlop i nie było jak wyrwać się na jesienne płocie.  Musiałem dotrzeć do celu który sobie sam wyznaczyłem i odmalować mieszkanie tak jak obiecałem mojej połowie a że staram się założone cele osiągać. Wszystkie więc siły od świtu do później nocy zaangażowałem w remoncik i zmianę rozkładu naszego mieszkanka. Zwykle w zwyczaju miałem ryby w dniu Święta Niepodległości ale i tu prace nie pozwoliły na wyrwanie się nawet na sekundę nad wodę.

Jednak wszystkie prace muszą mieć swój czas a moje zmierzały raźno do końca więc gdy za oknem zobaczyłem opady śniegu nie wytrzymałem. Zakrzyknąłem „Kochanie jadę na ryby !!!”, a kochanie wiedziało że pojadę więc oporu nie stawiało. Wpadłem do mojej wędkarskiej świątyni przejrzałem zanęty  i skomponowałem mieszankę na zimne płocie z dodatkiem pinki. Migiem zrobiłem dwa zestawy na bata 7m i spakowałem resztę gratów do mojej wiernej skody. Wpadłem do domu ubrałem się na cebulkę i w panice stwierdziłem że nie ma moich rękawic w miejscu  gdzie powinny być a w głowie zaświtało że moje wędkarskie neopreny zostawiłem w kamizelce w pracy. Trudno pomyślałem jakość wytrzymam i wyruszyłem srogo po godzinie 12 na moje glinianki.

Na miejscu rozłożyłem stanowisko i osłoniłem się przed sypiącym śniegiem moim niedawno nabytym parasolem ze stajni Radical  Quantum. Wygruntowałem łowisko i będąc niepewny gdzie mogą być ryby postanowiłem rozłożyć dodatkowo bata 5 metrowego aby poławiać w strefie tuż przy roślinności. Zestawy skonstruowałem w taki sposób aby pokazywały dobrze brania wystawiane a z wody wystawało dosłownie 3mm antenki. Posłałem po 5 kulek na zestaw zanęty z odrobiną pinki.

Oddałem się kontemplacji i wszystkimi zmysłami chłonąłem klimat przyrody i ekstremalnego rzekłbym łowienia. Cieszyłem się z ukuć chłodnych powiewów wiatru i z dźwięku śniegu padającego na materiał parasola.  Nie kontemplatowałem  zbyt  długo gdy antenka spławika delikatnie wyjechała w górę przycięcie i po chwili w podbieraku zameldowała się pierwsza zimna płotka.  Miło pomyślałem i w czasie gdy już wyciągałem podbierak w celu wycharczenia płotki miałem drugie branie na zestawie położonym przy roślinności. Kilka sekund i w  podbieraku miałem dublecik.   Nie rozstrzygnęło to dylematu z którego wędziska zrezygnować więc dalej twardo łowiłem sobie dwoma batami. Kilka chwil i z głębokiej wody kolejna płotka.  Donęcenie zarzut i chwila stagnacji. Postawiam łowić na pojedynczą pinkę  i okazuje się to strzałem w dziesiątkę na siedmiometrowym bacie mam regularne piękne wystawiane brania.  I oczywiście moment nieuwagi i mój zestaw przy zarzucaniu wylądował na drzewie. Wymieniłem go błyskawicznie na zapasowy a oznaczony wcześniej grunt na wędzisku błyskawicznie pozwolił wrócić do łowienia płotek. Mimo w miarę dobrych brań chłód dawał mi się coraz bardziej we znaki zgrabiałe dłonie  stawały się mało precyzyjne i coraz trudniej było pojedynczą pinkę na mały hak zakładać. I kolejny moment dekoncentracji popsuł całe wędkowanie bo zestaw ponownie na drzewie wylądował. Straciwszy ostatni zestaw z 7 metrowego bata byłem zmuszony wracać co nieco upokorzony do domu.  Zasadniczo przy sobie miałem materiały aby kolejny zestaw wykonać jednak kto próbował robić to sztywnymi od zimna palcami ten wie ile nerwów i wysiłku to kosztuje. Stwierdziłem więc że czas wrócić po niespełna półtorej godziny wędkowania do domu. Gdzie czekał na mnie kubek gorącej kawy i gorący aromatyczny obiad.

Jak już wielokrotnie było mi dane powtarzać na łamach mojego bloga łowienie zimnych płoci ma w sobie unikalny klimat i pozwala sprawdzić nasze wędkarskie umiejętności i hart ducha. Pozwala też w mało atrakcyjnym wędkarsko czasie gdy większość wędkarzy siedzi przy kaloryferach lub czeka na pierwszy lód. Nawiązać kontakt z rybą oderwać się od szarej zimowej rzeczywistość i podładować w sposób fantastyczny nasze wędkarskie akumulatory. Polecam je więc każdemu kto lubi ciche i puste łowiska, spokój, ciszę oraz chce się sprawdzić w precyzyjnym i delikatnym łowieniu ryb w ciężkim pod względem wędkarskim okresie.

Tagi , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *