Podsumowanie sezonu wędkarskiego 2016.

Wyprawa, Ademac, Karp ryba, amur ryba, anaconda, base, magic runner, prologic, elektrostatyk, pb, personal best,Siedzę sobie w pobliżu cieplutkiego kaloryfera za oknem lekki mrozik i na niebie poprzez przerwy w chmurach błyskają gwiazdy. Wszystkie okoliczne zbiorniki pokryły się cienkim lodem i brak możliwości łowienia powoduje u mnie osobiście psychiczny dyskomfort.
Zamykam oczy i w mojej głowie przewijają się obrazy, obrazy z karpiowych wypraw. Obrazy na których siedzę pogrążony w przemyśleniach na łowiskach, grzejąc się w promieniach słońca i obrazy na których kryję się w wędkarskim schronieniu a krople deszczu dźwięcznie grają swoja melodię na poszyciu parasola namiotu czy też przyczepy.   Powoli rozpamiętuje te cudowne chwile w których było mi dane odczuć rześkość poranków, chłody nocy i doznać pieszczot promieniami słońca czy też kroplami deszczu.   Wspominam również każde nawiązanie kontaktu z rybą. I tymi wspaniałymi wspomnieniami w zimowe szare wieczory sycę swoją wędkarską duszę.

Zasadniczo żadne słowa nie są w stanie oddać pełni uczuć towarzyszącym tak wspaniałym wspomnieniom.  I ośmielę się przypuścić że przesłanie zawarte w tych słowach jest w stanie zrozumieć tylko pokrewna wędkarska dusza. Dusza która równie jak ja uwielbia spędzać cudowne chwile nad wodą nie zależnie od pogody w nadziei na spotkanie z rybą.  Dusza która z zachwytem chłonie piękno przyrody i potrafi się na chwilę zatrzymać w tym ogólnym pędzie i popatrzeć na wspaniałości świata które dla  większości osób są obecnie nie znane. Dusza która ceni inne wartości niż mamonę i nie uczestniczy w szczurzej gonitwie. A powiem więcej że te wartości są nie zauważane bo cały świat skupia się na wyświetlaczach telefonów, tabletów  czy też komputerów oraz pędem za mamoną.

Ponownie przeżywając chwile wypraw przychodzi czas na refleksję i podsumowanie minionego sezonu.  Cóż więc mogę powiedzieć o minionym już sezonie ? Mogę powiedzieć tylko że był on wspaniały i do tej pory najlepszy z moich wszystkich sezonów. Nie miałem zbyt wiele czasu na długo terminowe wyprawy, zdarzyło się w nim kilka nocnych zasiadek i trzy zasiadki oscylujące w granicach dwóch trzech dób. Najwspanialszym jednak było to że na ciepłych wiosennych nockach zyskałem wspaniałą towarzyszkę moją najdroższą córcię Magdalenę . Dzięki niej noce były przyjemne i pełne dziecięcego śmiechu bo w tym czasie tatuś był tylko jej a wspaniałości wyprawom dodawał fakt że udało się jej złowić kilka karpi i amurów.  W zasadzie były to jej pierwsze poważne ryby które samodzielnie wyholowała z niewielką tylko asekuracją  z mojej strony.   Był to też sezon gdzie pobiłem kilka dotychczasowych rekordów życiowych i odkryłem kilka prawdziwych faktów na temat wędkarstwa karpiowego.

Był to też sezon gdzie kilkakrotnie zmodernizowałem swój wędkarski i ekwipunek a musiałem  to uczynić ponieważ zbiorniki na które zacząłem się wybierać oraz sposób organizacji moich wypraw  wymagały modernizacji sprzętu.  Nie będę się rozpisywał i szczegółowo i rozwodził nad zakupionym sprzętem ale powiem tylko że maksymalnie uprościłem i zredukowałem swój sprzęt. A dla swojej wygody skompletowałem od przysłowiowego A do Z  zestawy na poszczególne typy wód i rodzaje wypraw. Mówiąc od A do Z mam namyśli to że jedyną rzeczą jaką przekładam do zestawów jest karta wędkarska.  A przyznam również że w sezonie w sposób ciągły jeździł ze mną zestaw trzy składowych wędzisk do przeprowadzania spontanicznych wypraw.
Dodam również że po raz kolejny jestem na etapie wykonywania sprzętu we własnym zakresie w tym sezonie rozpocząłem  pracę nad kołyską karpiową. Podjąłem taką decyzję  to z tego powodu że mając przez kilka sezonów do czynienia z takimi konstrukcjami zaplanowałem eliminację wszystkich wad konstrukcyjnych dostępnych na rynku produktów.  W konsekwencji czego powstaje stabilna konstrukcja o nietypowej długości 150 cm łatwa w składaniu i nie przekraczająca 1m w transporcie z odpływami umieszczonymi w taki sposób by w okolicy nóg nie było błota w czasie polewania ryby i wyposażona w worek do ważenia i wypuszczania złowionych ryb. Nadmienię że będzie również niesamowicie łatwa w czyszczeniu i suszeniu. Ale o tym napiszę w osobnym wpisie.
Zaplanowałem również zakup modelu zdalnie sterowanego do wywózki gdyż jakieś siedemdziesiąt procent dużych ryb złowionych przeze mnie było złowione właśnie z wywózki. A model zdalnie sterowany robi to szybko cicho i komfortowo. Dodatkowo ma taka zaletę że jest gabarytowo mniejszy niż ponton i łatwiej będzie się wymknąć na ryby.
W przyszłym sezonie będę musiał skupić się bardziej na łowieniu w zimnej wodzie ponieważ ostatni kontakt z karpiem miałem w październiku nie wiem czy było to winą zestawów końcowych przynęt czy też po prostu wybraniem złego miejsca ułożenia przynęt.  Miałem środki aby sprawdzić wszystkie teorie jednak lenistwo spowodowało to że nie chciało się rozkładać pontonu i echosondy. Więc z racji tego że w roku 2017 pojawi się trzeci mój potomek postanowiłem że wyjazdy na ryby będę wykorzystywał maksymalnie i starał się wypracować jak najwięcej ryb.

Korzystając z okazji chciałbym wszystkim życzyć w nadchodzącym sezonie wędkarskim 2017 samych rekordów na matach i wielu przemiłych chwil spędzonych nad wodami.

 

Polub lub udostępnij
Tagi .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *