Pierwsza zasiadka sezonu 2017.

Czas płynął wartko niczym woda górskim strumieniu zasilanym wiosennymi roztopami. Nie tak całkiem dawno latałem po lodowej tafli wydłubując zimowe pasiaki, płocie i wzdręgi z przerębli. I nim zdałem sobie sprawę z upływu czasu nastał dzień dwudziestego drugiego marca. Oficjalne kilkanaście godzin wcześniej rozpoczęła się wiosna a ja zajęty obowiązkami rodzicielskimi marzyłem o chociaż kilkunastu minutach nad wodą. Umówione wizyty u lekarzy specjalistów moich pociech nałożyły się i spowodowało to konieczność wykorzystania dnia wolnego ale w moim trybie dnia pojawiła się sześcio godzinna luka którą postanowiłem wykorzystać na pierwszą wiosenną zasiadkę nad moimi gliniankami. W duchu modliłem się aby planowane wędkowanie doszło do skutku gdyż naprawdę potrzebowałem odrobiny relaksu i naładowania akumulatorów które zdążyły się już głęboko rozładować.
Wieczorem więc zapakowałem samochód i z niecierpliwością oczekiwałem poranka nad wodą planowałem pojawić się nieco przed godziną szóstą i pozostać tam do około jedenastej trzydzieści. Po mimo tego że pociechy nie pozwalały na sen w nocy wyruszyłem na łowisko odpuszczając sobie szansę na pospanie kilku godzin dłużej.
Gdy dotarłem na miejsce padał wiosenny deszcz niebo przykrywała gęsta zbita powłoka chmur, podmuchy wiatru i wysoka wilgotność wzmagały odczuwanie zimna a i temperatura oscylująca w okolicach pięciu stopni nie podnosiła komfortu wędkowania.
Nie zrażony jednak chwilę siedziałem w samochodzie i poprzez szyby obmywane deszczem cieszyłem swoje oczy pierwszą nieśmiało przebijającą się zielenią w morzu szaroburych drzew i zeszłorocznych traw. Siedziałem około kwadransa i cieszyłem się tym ze za chwilę zrobię pierwszy zestaw, pierwsze nęcenie i pierwszą kawę na łowisku.
Czekało na mnie tyle przemyśleń do sprawdzenia więc z ochotą zabrałem się za rozwijanie stanowiska i przygotowanie mieszanki do pomba którą jednak po namyśle przerobiłem w taki sposób by nadawała się do worków PVA .
Po jakiś czterdziestu minutach siedziałem już srodze mokry i przemarznięty a na mojej mini kuchence gotowała się kawa z odrobiną cynamonu napełniając wnętrze samochodu aromatem który już sam w sobie przyjemnie rozgrzewał.

W momencie gdy już miałem spróbować odrobinę aromatycznej kawy nastąpiła atomowa rolka i po pierwszym kontakcie z rybą spięcie. Emocje zagrały i w zasadzie byłem nieco zły na siebie jednak odjazd po kilkudziesięciu minutach podpowiadał mi że ryby pobierały a jak pobierają to szanse na barania są. Wymieniłem więc przypon na model z nieco krótszym włosem i pełen nadziei zapadłem w fotel samochodu i oddałem się lekturze co chwilę nerwowo zerkając na hangery i nasłuchując najmniejszych pisknięć sygnalizatorów.

Postanowiłem co półtorej godziny przerzucić zestawy popierając je solidnym workiem PVA. Taktyka przyniosła skutek i w okolicy godziny dziesiątej trzydzieści miałem kolejny odjazd zakończony wyholowaniem małego karpika który mimo rozmiaru dał mi sporo szczęścia. A i radości jako pierwszy karp w sezonie 2017 przysporzył ogromnej.  A dodatkowej adrenaliny w czasie holu pierwszego karpika dodał odjazd na drugiej wędce niestety spięty zapewne z przyczyny przestawiania się na kołowrotki bez wolnych biegów.

Naładowany pozytywnymi emocjami nieco zmarznięty i przemoknięty pakowałem sprzęt do auta w duchu jakiś taki lżejszy i z bardziej pozytywnym nastawieniem do świata. Ośmieliłbym się stwierdzić że pomimo chmur i deszczu w moim sercu pojawił się taki niewielki promyk wiosennego słoneczka a do wrażeń z mojego życia mogłem kolejny raz dodać kawałek świetnie przeżytego czasu. Nie wiem kiedy ponownie będzie mi dane pojawić się nad wodą z wędkami nie mniej jednak będę na ten moment czekał z wielką niecierpliwością. A wypełniając czas pomiędzy zasiadkami tradycyjnie całe swoje siły będę wkładał w wychowywanie dzieci pomoc małżonce a przede wszystkim bycie dobrym ojcem.  Ojcem któremu nie tylko zależy na tym by rodzinie nie zabrakło rzeczy materialny ale też zabiegał będę o rzeczy duchowe dla moich najbliższych.

Tagi , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *