Kwiecień plecień.

Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata. Jak wspaniale sprawdziło się to ludowe przysłowie w końcówce kwietnia. Przepiękna wiosenna aura brutalnie została przytłoczona przez zimową. Jak surrealistycznie wyglądała wiosenna  młoda zieleń oprószona białym puchem i takie widoki miałem przyjemność podziwiać tuż przed zawodami z którymi wiązałem wielkie nadzieje.
Siedziałem sobie w kabinie mojej dzielnej skody i grzałem zziębnięte dłonie przy moim gazowym piecyku nasłuchując dźwięku centralki i obserwując jak pod białym puchem znika wspominana  zieleń.
Myślałem jak dziwna potrafi być aura i sączyłem aromatyczną kawę. Gdy z odrętwienia wyrwał mnie pisk centrali. Błyskawicznie byłem przy wędkach i nawiązałem kontakt z rybą  niestety poczułem dwa walnięcia łbem i na wędce dał się odczuć jak że bolesny luz.

Mimo luzu i straty ryby byłem dobrej myśli ponieważ ryby pobierały mimo opadu śniegu i niskiej temperatury. Wywiozłem więc ponownie zestawy i błyskawicznie czmychnąłem do ciepłego wnętrza auta. Po rozgrzaniu dłoni wyjąłem mój notes i powróciłem myślami do listy rzeczy, które jeszcze dzisiaj miałem spakować do przyczepy kempingowej gdyż w dniu następnym czekały mnie zawody organizowane przez firmę Nanobaits.
Musiałem przewidzieć wszystko ponieważ moja przyczepa na zimę została wypróżniona ze wszystkiego więc lista miała już ponad stronę a i tak co chwilę nowe niuanse przychodziły mi do głowy.  Spojrzałem na zegar i nieuchronnie zbliżała się godzina powrotu do domu i rozpoczęcia przygotowań do zawodów zostało mi mniej niż czterdzieści minut łowienia więc już powolutku zaczynałem się pakować  i gdy już miałem wyciągać wędziska ponownie nastąpił odjazd. Szybkie cięcie i kontakt z rybą która szła w moją stronę niczym torpeda. Zwijając w tempa luz na plecionce  z niedowierzaniem na końcu zestawu zobaczyłem średniej wielkości amura . Zdziwiony zacząłem najlepszą część holu na krótkiej żyłce. Amur dzielnie odjeżdżał aż nagle zmieniła mu się taktyka i z całych sił wjechał pod krzak przy którym go holowałem. I tyle widziałem amura wszedł w zaczep i nie byłem w stanie go zatrzymać. Z zaczepu wydobyłem pusty zestaw. Nie mniej adrenalina tak mnie rozgrzała że mimo lekkiego ubrania zrobiło mi się naprawdę gorąco.

Szczęśliwy i pełen dobrych myśli składałem graty do samochodu i wracałem do domu gdzie czekały mnie przygotowania do zawodów które ukończyłem blisko godzinny dwudziestej drugiej.

Polub lub udostępnij
Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *