Zawody z okazji Dnia Dziecka

Czasami człowiek zauważa w swoim życiu potrzebę zrobienia czegoś dla innych. A jak ci inni to dzieci to wywołanie uśmiechu na ich twarzach sprawia szczególną radość. Dlatego też staram się regularnie przykładać  rękę do organizacji  zawodów z okazji dnia dziecka. Z tą różnicą że w roku dwa tysiące siedemnastym sam grałem jedne z głównych skrzypiec z racji pełnienia funkcji skarbnika w kole PZW Dąbrowa.  Pozwolę sobie pominąć wymienianie zasług wszystkich osób które przyczyniły się do zaistnienia i organizacji zawodów z okazji dnia dziecka rozegranych na łowisku w Dąborwie nie mniej chciałbym podzielić się pełnią pozytywnych wrażeń i emocji które towarzyszyły tak wspaniałemu wydarzeniu.

Nad wodą pojawiłem się stosunkowo wcześnie w zasadzie to spędziłem na łowisku noc i zjechałem jedynie po to by przepakować samochód i co nieco się oporządzić.  Gdy pojawiłem się w okolicach godziny ósmej to prezes wraz z sekretarzem i  członkiem zarządu okręgowego dzielnie przygotowywali już drwa na ogniska i poprawiali stanowiska na których wędkować miały dzieci.
Ja przyjąłem na siebie wytworzenie i  prowadzenie dokumentów oraz podział nagród dla dzieci które dzięki sponsorom i środkom z koła mogły zostać bez wyjątku obdarowane sprzętem i gadżetami . Dodatkowo moja małżonka oddała mi pod opiekę dwoje moich najstarszych dzieci które też miały wziąć udział w zawodach pod opieką mojego brata.
Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony a zarazem przerażony  liczbą dzieci i rodziców którzy wzięli udział w imprezie samych dzieci było trzydzieścioro a wraz z rodzicami i opiekunami liczba ludzi oscylowała w okolicy stu osób.
Po losowaniu i rozejściu się dzieci na stanowiska daliśmy sygnał do łowienia w między czasie roznosiliśmy na stanowiska napoje i drobne przekąski. Dzieci cieszyły się niezmiernie ze złowionych ryb nie mniej negatywne wrażenie odniosłem gdy zbyt ambitni rodzice nie dali dotknąć wędki swoim pociechom i skutecznie poławiali za nie a smutne dzieci  siedziały znudzone obok w czasie gdy ich opiekunowie znakomicie się bawili.
Normalnie nie zniósłbym tego ale nie chcąc kręcić afer w czasie imprez dla dzieci przygryzłem wąsy i ścierpiałem  taki widok.

Dzieci zakończyły łowienie po dwóch godzinach i  szczęśliwe na stanowiskach oczekiwały na zwarzenie swoich zdobyczy. Ile radości i dumy widziałem w oczach dzieci gdy prezentowały złowione przez siebie poza nielicznymi wyjątkami ryby. Moja Magda dzielnie towarzyszyła mi w czasie spełniania obowiązków sędziowskich  a syn Wiktor zmęczony zmaganiami pod opieką żony śnił o rybach rozłożony na fotelu wędkarskim.

Między czas pomiędzy ważeniem a ogłoszeniem wyników dzieci  mogły wraz z opiekunami wykorzystać na zregenerowanie sił piekąc kiełbaski i uzupełniając płyny. Doszliśmy w końcu do ogłoszenia wyników i  udekorowaliśmy dzieci medalami , otrzymały one również dyplomy i upominki wędkarskie.
Po zawodach mogliśmy wraz z osobami które pomagały w organizacji usiąść spojrzeć sobie w oczy i szczerze pogratulować dobrej organizacji i solidnej pracy.  Mimo że cała impreza wymagała masę wysiłku, organizacji i środków.  To szczerze przyznaliśmy że było warto gdyż zaszczepiliśmy wędkarskiego ducha w kilku dzieciach i już jako skarbnik otrzymuję telefony w jaki sposób można przystąpić w szeregi PZW i Koła. Jako zarząd nie poprzestajemy  jednak  na organizacji zawodów dla dzieci  jako jedynej formy pracy z młodymi ludźmi a w planach mamy zorganizowanie serii spotkań z wędka nad wodą.  W celu nauczenia dzieci przede wszystkim etyki wędkarskiej jak i zaszczepienia w nich ducha C&R i troski o łowisko.

Podsumowując całe wydarzenie to byłem z niego bardziej niż zadowolonym a  duża frekwencja i zainteresowanie pozwoliło naprawdę cieszyć się wydatkowanym wysiłkiem  w jej organizację.

Tagi , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *