Trzecie zawody karpiowe o puchar Dowódcy 10BLog.

Szanowni Czytelnicy mojego bloga początkowo zamierzałem ten wpis napisać w formie suchej relacji w trzeciej osobie i oprzeć go na samych suchych faktach. Jednak po przemyśleniach zarzuciłem tę ideę. Jak mógłbym nie uwiecznić całego spektrum emocji, które towarzyszyły tak podniosłemu wydarzeniu.  Jak mógłbym pominąć wkład osób które pomagają zaistnieć tak pięknym chwilom i zarzucić całą otoczkę i smak towarzyszący zmaganiom w 3 Karpiowych Zawodach o Puchar Dowódcy 10BLog.  Na pierwszym miejscu podziękowania za przychylność należy złożyć  Dowódcy 10BLog, Kierownikowi  Sekcji wychowawczej oraz Kierownikowi Klubu Garnizonowego. Ponieważ bez przychylności tych że osób cała impreza nie miała by miejsca.Tradycyjnie wypada zachować chronologię w opowiadaniu wiec po raz kolejny mój szanowny przyjaciel Darek pojawił się w okresie zimowym w mojej skromnej kancelarii i zapytał się Paweł czy robimy w tym roku zawody. Mieliśmy mieszane uczucia jednak po dłuższej dyskusji i zapytaniach od przychylnych nam osób postanowiliśmy podjąć trud i ponownie poświęcić masę prywatnego czasu na organizację tego wydarzenia. Dodam że Dariusz bierze na siebie jakieś 89% wysiłku związanego z organizacją imprezy ja z racji powiększonej rodzinny mogłem działać w tym interesie w nikłym procencie. Wydarzenie wspomógł również kolega Sebastian który na siebie wziął trud bycia łownym sędzią zawodów a ja wspomagałem go jako drugi sędzia.
Wieść pocztą pantoflową rozeszła się szybciej niż drogą oficjalna i w dosłownie dziesięć minut po ogłoszeniu terminu zawodów nie było wolnych miejsc.
Dobrnęliśmy do niedzieli dwudziestego piątego czerwca i o godzinie dziesiątej rano byłem już na łowisku by wspomóc Dariusza w przygotowaniach obanerowania i oznakowania zawodów.  Punktualnie o godzinie czternastej odbyło się pełne emocji losowanie stanowisk i rozjazd na stanowiska.  Udało się nam z Darkiem wylosować stanowisko te same ,co w latach poprzednich dzięki czemu mieliśmy blisko do lodówki i toalety. O godzinie piętnastej wystartowały zawody.
Ja jeszcze nie zdążyłem dobrze rozstawić stanowiska,  gdy  koledzy na stanowisku obok rozpoczęli hol ponad dziesięciu kilogramowego karpia stanowiąc od razu swój PB. Ryba na macie pojawiła się punktualnie o godzinie siedemnastej. Chwilę później koledzy Jacek i Tomasz złowili rybę około 9 kilogramów a i dla mnie Ademac nie poskąpił rybki bo o godzinie Dwudziestej złowiłem ślicznego łuskacza nieco poniżej dziesiątki.  Złowiono jeszcze kilka ryb jednak żadna nie pobiła ryby Zbyszka więc do godziny dwudziestej czwartej czterdzieści prowadził w klasyfikacji.

Jak wspominałem Zbyszek prowadził gdy dobudził mnie Darek który zmagał się z wielką rybą a ja miałem w tym samym czasie branie i rozpoczęliśmy hol równoległy po jakiś dwudziestu minutach ryba Darka zaparkowała w zaczepie a ja dalej holowałem mojego azjatę. Darek asystował z podbierakiem i  podebrał moją ponad dwunasto kilogramową zdobycz. Szybka sesja ważenie i ponad godzinna reanimacja amura który uparcie nie chciał dojść do siebie. Jednak po godzinie pływania z rybą ta nabrała animuszu i wystartowała jak rakieta w głębiny Ademacu.

Mieliśmy do godziny czternastej spokój na naszym stanowisku a łowione ryby były poniżej poprzeczki którą ustaliłem. Chwile po czternastej Darek odbył hol ładnej rybki i w spokoju i ciszy oddaliśmy się relaksowi. Który chwilkę po szesnastej zakłóciła kolejna śliczna rybka tym razem na mojej wędce.

Przyznam że klasę pokazywał również kolega Błażej który raz po raz holował coraz to ładniejsze ryby i w końcu doigrał się i role polanego dzień wcześniej Zbyszka odwróciły się gdyż Błażej złowił PB karpia lampasowego. W nocy złowiłem amura coś pod dziewięć kilo jednak przerwał mi sen i wypiąłem  go w wodzie bez uwieczniania go na zdjęciach.
Trzeci dzień zawodów był pełen emocji gdyż moja pozycja lidera stała się zagrożona a ryby oscylujące w okolicach 12 kilogramów padały bardzo często. Nie mniej nie miałem presji na wygraną dzieliłem radość z każdej ryby z kolegami . Rafał ustanowił swój PB karpia a Błażej i Zbyszek koledzy z sąsiedniego stanowiska łowili raz po raz . Ja również dołowiłem dwie śliczne ryby.  Praktycznie każdy z uczestników zawodów złowił jakąś przyzwoitą rybę i wszyscy mieli masę radości z uczestnictwa w zawodach. Wędkarskie szczęście dopisało mi do końca i amurem o wadze 12.29 kg. udało mi się wygrać III Zawody o Puchar Dowódcy 10 Brygady Logistycznej w Opolu.
Korzystając z okazji chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do zaistnienia zawodów oraz wszystkim kolegom uczestnikom, dzięki którym spędziłem wspaniale czas we wspaniałej atmosferze.

 

Tagi , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *