Nocne karpiowanie z Magdaleną.

Minął czerwiec i mimo masy wyzwań w pracy i w domu pozostawił po sobie masę cudownych wrażeń i sporo bardzo przyzwoitych ryb na mojej rozkładówce. Ale pozostawił również uczucie, uczucie niespełnionego obowiązku i odczucie zaniedbania dzieci. Tak się wam zwierzę, że jakikolwiek wyjazd powyżej doby z domu powoduje u mnie straszliwe uczucie tęsknoty za dziećmi i żoną i domem. Chociaż z drugiej strony emocje związane z powrotem taty są również wspaniałe nie mniej nie lubię gdy moje pociechy tęsknią do taty zbyt długo.
Postanowiłem, więc w jakiś sposób wynagrodzić mojej córce nieobecność taty w domu i zaproponowałem wspólny wyjazd na nocną zasiadkę na karpie.  Córeczka, jako początkujący wędkarz zapałała dziecięcym entuzjazmem i już dobę przed zasiadką zaczęła do kempingu przenosić, co bardziej potrzebne zabawki, ubrania, kubeczki, miseczki, spineczki i kosmetyki. Przyznam, że miałem masę radości z tego widoku i chętnie pomagałem córce upychać jej skarby na półkach w kempingu.

Niestety awaria samochodu nie pozwoliła odbyć wyprawy w poniedziałek trzeciego lipca, ale dzięki działaniom mechanika czwartego lipca mknęliśmy w kierunku łowiska pełni nadziei na współpracę ryb.

Po jakiś czterdziestu minutkach od zawitania na łowisku, Magdalenka, jako główny sterowniczy mojego modelu RC rozpoczęła wywózkę pierwszego zestawu. Z racji jej niewielkiego wzrostu do celów karpiowych zaadaptowałem dla niej spinningi, dzięki czemu mogła swobodnie sama operować wędką. Wywózka modelem spodobała się jej niezmiernie a ja bez obaw o zapas energii w akumulatorach pozwalałem Magdalenie na ponadplanowe kursy w celu donęcenia łowiska.

Zabawa trwałą w najlepsze, gdy odezwał się sygnalizator Magdaleny i rozpoczęła ona pierwszy hol karpia na tej wyprawie postanowiłem uwiecznić to podniosłe dla mnie wydarzenie jednak ryba pod samymi nogami spięła się mojej córce nie mniej na pamiątkę pozostał wspaniały film. Myślałem, że poniekąd przykra sytuacja wywoła łzy u mojej małej kruszyny a ku mojemu zaskoczeniu wywołała wędkarski zapał.

Trzy kolejne hole zakończyły się w zaczepach, ale w końcu czwarty hol obdarował moją dzielną łowczynię pięknym karpiem. Szczęśliwa córka zakrzyknęła; Tatusiu nie śpimy dzisiaj !!!. Powiem wam że nie rozminęła się z prawdą kiszona kukurydza robiła w tym dniu taką robotę że spaliśmy w cyklach po czterdzieści minut. Pojawiło się na macie kilka pięknych rybek, z czego jeszcze dwie z pod ręki mojej córeczki.  Nawet trzy kolejne spinki nie popsuły nastroju a karpik na pożegnanie dodatkowo dosłodził i tak już wspaniałą wyprawę.
Podsumowując kilkanaście godzin spędzonych z kochanym dzieckiem nad wodą byłem zaskoczony postawą córeczki i jej samodzielnością w robieniu zestawów i wywózce ich na miejscówki.  Bardzo podobała mi się również postawa mojej pociechy po utracie ryb. Pozostaje mieć nadzieję, że wędkarstwo wypali znamię na jej duszy i zamiast spędzać czas przed elektronicznymi pokusami tego świata Magdalena i pozostałe dzieci staną się towarzyszami moich wędkarskich eskapad. Czego po cichu sobie bardzo życzę.

Tagi , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *