Rzutowa środa.

Schyłek urlopu postanowiłem wykorzystać stricte wędkarsko, niestety postanowienia postanowieniami a rzeczywistość rzeczywistością i nie bardzo mogłem pozwolić sobie na przesiedzenie kilku dni nad wodą na co miałem niezwykła chęć. Odseparować się od całego życia zapaść w dzicz i integrować się z naturą. Moja małżonka gotowa była przystać na taki wypad można powiedzieć że pakowałem po cichutku już kemping i miałem upatrzony ustronny zbiornik na którym tylko niewielu potrafi wędkować a jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę z jego lokalizacji przez co nie wspominam o nim na łamach mojego bloga.  Niestety pierwsze dni w szkole i przedszkolu owocują infekcjami i moje dzieci przywlekły jakiś niesłychanie złośliwy wirus grypy jelitowej, więc o porzuceniu mojej drugiej połowy na kilka dni mowy być nie mogło. Nie mniej w środę piątego września postanowiłem wybrać się w poszukiwaniu karpiowatych, chociaż na parę godzin.  W międzyczasie zdążyłem wypożyczyć mój model RC więc nadszedł czas by wypróbować nowy nabytek w postaci boxa dachowego który nabyłem z myślą o transporcie długich rzutowych wędzisk. Stojąc na brzegu zbiornika i czując ciężar 7lbs spoda wspominałem wrzesień 2017 roku gdy po raz ostatni z niego korzystałem. Nie mniej nęcenie spodem jest jak jazda rowerem kto przerzucił w życiu parędziesiąt kilo zanęty ten wie o czym mówię. W kilkadziesiąt minut później ociekając potem maiłem w łowisku na 60 metrze jakieś 15 litrów ziaren. Postawiłem tam swoje zestawy i sięgając po butelkę schłodzonej wody zasiadłem na fotelu mojej dzielnej skody. Złapałem normalna temperaturę i w kilka minut później miałem atomowy odjazd który zakończył się amurem na macie. Szczęśliwy ze zdobyczy ponownie przerzuciłem zestawy i oddałem się kontemplacji czując jak powoli w mięśnie wdaje się zakwaś po operowaniu spodem. Rozruszałem je jednak szybko ponownie bo znów dał o sobie znać sygnalizator tym razem klasycznym opadem i po krótkiej zaciętej walce na macie ponownie wylądował amurek. Podwójnie szczęśliwy tradycyjnie tresowany przez telefon musiałem wracać do domu w międzyczasie zdążyłem zdenerwować mojego prezesa wysyłając mu mesengerem zdjęcia ryb udowadniając że model rc do końca nie upośledził moich wędkarskich możliwości.

Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *