Październikowe slajdy.

Czas swoim zwyczajem parł na przód jak wszystko przemijało w przyrodzie eksplozja kolorowych liści przypominała że kolejny raz natura zatoczyła krąg życia i śmierć jako naturalna część życia zaczyna zbierać swoje żniwo. Magia złotej polskiej jesieni bogactw kolorów i wspaniałe słońce.

Czy wędkarz potrzebuje więcej impulsów by stawiać się nad wodą? Ja nie potrzebowałem pojawiłem się tam w niedziele siódmego października. Gdy pojawiłem się nad wodą niezmąconą najmniejszą nawet falką mogłem swoje oczy nacieszyć jednym ze wspanialszych widoków jakie zafundowała mi przyroda. Gra kolorów światła, cudowne połączenie błękitu nieba z bogactwem kolorów obumierających liści. Moja dusza już chłonęła klimat jesiennego łowienia. Nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z tego że wyprawa ta przyniesie mi zerową ilość ryb a chęć ich złowienia zmusi mnie do czterokrotnej zmiany miejsca połowu. Mimo wysiłków i zastosowania wszystkich sztuczek nie nawiązałem kontaktu z najmniejszą nawet rybą. W końcu poddawszy się spakowałem cały majdan do auta i zająłem się tym co wydawało mi się najlepszym wyjściem z tej sytuacji. Przysiadłem na brzozowej ławce wystawiłem ciało na działanie wspaniale ciepłych promienie słonecznych. Chłonąłem każdy aspekt jesiennych wspaniałości. Posiedziałem tak dobre dwie godziny wysączywszy termos kawy. Cudownie odprężony i wygrzany promieniami słońca wracałem do domu o kiju ale z jak lekką duszą.

Polub lub udostępnij
Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *