Pierwsza rodzinna karpiowa wyprawa 2019

Moje życie upływało wręcz błyskawicznie ogrom zadań służbowych i czynów społecznych odbywanych na rzecz moich glinianek nie pozwalał usiąść z wędka aż do 31 marca. Miałem co prawda w tym czasie jakieś drobne epizody wędkarskie lecz trudno pisać jest o godzinnej sesji na rybach w czasie której nic się nie wydarzyło na blogu.

Ale trzydziesty pierwszy marca był dniem innym niż wszystkie gdyż w końcu jako rodzina zaczęliśmy korzystać z dobrodziejstw jakie daje nam nowo zakupiona przyczepa kempingowa i całą watahą udaliśmy się na pierwsze rodzinne karpiowanie co prawda około 5 godzinne ale jednak było. Dzieci niezwykle poruszone pałały entuzjazmem ja na tempa rozstawiałem przyczepę kempingową i zarzucałem wędki do wody. Dzieciaki biegały po łowisku aż odkryły świetną zabawę jaką było wrzucanie kulek proteinowych do wody przy użyciu narzędzi róznych. Najstarszej córci do gustu przypadła kobra i dobra godzinne wprawiła się w rzucaniu wykonując rzuty na około 40 metrów co przy długości i wadze mojej kobry można uznać za wynik bardzo zadowalający jak na ośmiolatkę.  Wyprawa nie mogła się odbyć oczywiście bez wędkarskiej malinowej herbaty gier zabaw i wygłupów. Małżonce taka forma rekreacji bardzo się spodobała do tego stopnia że tez zapragnęła łowić ryby. Załatwiłem więc w najbliższych dniach pozwolenie dla małżonki by również wraz ze mną mogła oddawać się pasji. Nie złowiliśmy co prawda żadnej ryby w tym dniu. Ale wspaniała pogoda, radość dzieci oraz radość z wypróbowania nowego nabytku aż nad to wynagrodziły wysiłek jaki trzeba było włożyć w opiekę nad trójka bardzo żywiołowych dzieci. Po powrocie późnym popołudniem dzieciaki jeszcze długo cieszyły się z tych kilku momentów nad wodą.

Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *