Pierwsza tyczka 2019

Czas tradycyjnie pędził w sposób nie ubłagany dni i tygodnie mijały. W tym czasie udało mi się nawet dwa razy połowić z pod lodu. Ale z niecierpliwością czekałem na zejście lodu co dzień odwiedzając łowisko mojego koła obserwowałem jak pokrywa lodowa nieśmiało ustępuje. W końcu w niedzielę 24 lutego lód ustąpił na tyle że była możliwość włożenia tyczki i połowienia pierwszych ryb na spławik w roku 2019.

Pierwsza wyprawa z tyczką nie obyła się bez przygód ponieważ w trakcie szykowania zanęty przypomniałem sobie że od 2019 roku obowiązkowa stała się na nim mata wędkarska po która chcąc być w zgodzie z przepisami musiałem wrócić do domu. Nie mniej po chwili ponownie przystępowałem do rozkładania stanowiska i innych czynności przygotowawczych do łowienia. Minęło około trzydziestu minut a ja wygruntowałem już łowisko i lekko zanęciłem. Poczekałem aż ochłonę trochę po tej odrobinie ruchu wskoczyłem ciepły zimowy kombinezon wędkarski i przystąpiłem do połowów. Łowiłem coś około dwóch godzin ciesząc się z brani żyletek chłonąłem klimat zimowych ultra delikatnych brań i zimowych łowów.

Po dwóch godzinach mimo neopranowych rękawic zmarzłem już na tyle że postanowiłem zakończyć wędkarskie eskapady. Wróciłem do domu gdzie do moich nozdrzy doleciał winno korzenny zapach. Po chwili ujrzałem uśmiechnięte oblicze żony która postanowiła podjąć mnie w domu cudownie smakującym i mocno rozgrzewającym grzanym winem. Naładowawszy baterie zostałem zagarnięty przez dzieci które to różnymi sposobami starały się wydębić słodycze od taty.

Polub lub udostępnij
Tagi , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *