Mata czy gumofilce?

Przesiadując na grupach wędkarskich w popularnych portalach społecznościowych, obserwuję, że bardzo często dochodzi w nich do gówno burz w temacie używania mat wędkarskich. O ile w grupach traktujących bezpośrednio o wędkarstwie karpiowym takowych tematów jest marginalnie mało gdyż wędkarze mianujący siebie szumnie karpiarzami, mają dobro ryby na pierwszym miejscu i nie negują konieczności używania sprzętu do ochrony złowionych ryb. Boli mnie bardzo natomiast trend zaobserwowany w grupach traktujących o wędkarstwie feederowym gdzie nie używanie mat jest wręcz powodem do chełpienia się i bycia dumnym ze swoich poczynań. Uczestnicy tych grup uważają trawę i piach za dobre podłoże dla łowionych ryb. Zawsze uważałem Fedder za metodę połowu dla chytrych dziadków w gumofilcach i muszę powiedzieć szanowni kozacy że sucha trawa nadaje się znakomicie do wypełnienia rzeczonego obuwia.

 Myślałem że gwiazdy feedera promują negatywne wzorce dotyczące używania sprzętu fishcare. Niestety po zapoznaniu się z ich materiałami i publikacjami zawsze ryby lądują na macie. I niema to znaczenia czy taka ryba jest przeznaczona do konsumpcji czy do uwolnienia. Powinniśmy matę stosować nawet po to by wyhaczyć i zmierzyć każdą rybę nawet a zwłaszcza tą niemiarową by bezpiecznie i w jak najlepszej kondycji wróciła do wody.

Czy tak ciężko pojąć jest wam szanowni przeciwnicy maty ten prosty fakt że jak będziecie dbać tak będziecie mieć. Nie jest tajemnicą w pewnych kręgach że bardzo aktywnie działam na rzecz propagowania wędkarstwa przyjemnościowego w szeregach PZW i przykładam się do dbania o kameralne łowisko złów i wypuść dostępne dla wszystkich członków PZW nie ustępujące infrastrukturą i rybostanem najlepszym komercjom. Ze zgrozą w oczach obserwowałem ja i moi koledzy najazd ekip z feedderami bez mat w rzeczonym wyżej obuwiu wypełnionym słomą. Patrzyłem jak na tej bezpiecznej trawie akrobacje wyczyniają kilku kilogramowe amury a później te radośnie podskakujące ryby wyławiałem roniąc łzy martwe z wody. Ale towarzysz w gumofilcach i wystającą z nich słomą nie rozumnie, że wypuszczenie ryby w dobrej kondycji gwarantuje jej ponowne złowienie i pozwala łowić okazy.

Na szczęście na pomoc przyszli koledzy z sekcji karpiowych forsując w zezwoleniach definicję maty karpiowej jej grubość minimalne wymiary oraz konieczność jej posiadania na łowiskach karpiowych mojego okręgu. Dzięki tym zapisom mogłem wręcz fanatycznie wypraszać ludzi bez mat z łowiska. Żałuje, że nie nagrałem sarkań i narzekań gumofilcowych wojowników, ale tak prosty zapis spowodował to, że wynieśli się z łowisk karpiowych. Koszt a może gumofilcowy honor nie pozwolił wydać kilkudziesięciu złotych na matę wędkarską.

Podsumowując moje przydługie wywody. Szanowny młody czy też stary człowieku nie używanie środków ochrony ryb w dzisiejszych czasach i chełpienie się tym nie powoduje tego, że jesteś kozakiem. A powoduje to, że jesteś burakiem przyodzianym w obciachowe obuwie wypełnione słomą. Nie może być w czasach promowania etycznego i sportowego wędkarstwa powodem do ukazania twojej niezależności i dumy jest za to powodem do obnażenia twojej głupoty i krótko wzroczności. Potem ty będziesz najgłośniej krzyczał, że wody są puste, że okazy widziałeś, ale na filmach w Internecie jednak to będzie twoja wina, bo nie dbałeś o ryby wolałeś pokazać się w sieci powkurwiać działaczy. By później pluć na nich, „ że ci z PZW nie zarybiajo i nic nie robio tylko składki dojo”. Zastanów się, więc nad sobą, co robisz człowiecze i czy słusznie czynisz niszcząc ryby i przy okazji masę cudzej pracy.

Polub lub udostępnij
Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *