Październikowy nielegal.

Głodny wędkarskich wypraw niecnie próbowałem wygospodarować choć by dwie minuty nad wodą. W weekend nie było za bardzo szans nawy prawy wędkarskie troska o rodzinę i konieczność wizytowania taty szpitalu nie dawały nadziei na sukcesy wędkarskie. Cały tydzień woziłem sprzęt w aucie z myślą o małym chociaż by wypadzie nad wodę. Siedziałem i wzdychałem w końcu i do mnie los się uśmiechnął gdyż szefowa patrząc na mą umęczoną pracą twarz zlitowała się w piątek i pozwoliła wybrać coś z zaległych nadgodzin. Chociaż w zasadzie to zaległą godzinę bo oczywiście tuż przed wyjściem pojawiło się kilku petentów z pilną sprawą więc nie wypadało zostawić kolegów bez wsparcia.

Po chwili dzielnie pokonywałem odległość z pracy na łowisko mając w planach trzy godziny dla siebie. Błyskawicznie rozłożyłem sprzęt i pływając łódką RC zauważyłem spadek temperatury wody o blisko siedem stopni w stosunku do poprzedniego wyjazdu będąc mocno niepewnym płytkiej wody postanowiłem postawić jeden zestaw na wodzie głębszej a drugi na płyciźnie. Rozparłem się w wysłużonym fotelu mojej skody i postanowiłem umilić sobie oczekiwanie na rybę kubkiem herbaty z malin i lekturą. Gdy tylko poczułem się błogo ciepła herbata wypełniła brzuch i wkręciłem się w poradnik dotyczący konfiguracji usług VoIP. Dźwięk sygnalizatora rozdarł rozkoszną popołudniową cisze. W kilka chwil byłem  przy wędkach i po krótkiej walce zameldował się całkiem przyjemny karpik. Po szybkiej sesji zdjęciowej przewiozłem ponownie i wróciłem do naparu i lektury. Nim się obejrzałem budzik wyrwał mnie z zadumy i nadszedł bolesny czas pakowania się i powrotu do domu. W domu czekało na mnie moje rozbrykane stadko by przypuścić „atak” na tatę i powygłupiać się kilka chwil przed czynnościami wieczornymi. Wtulona małżonka popatrzyła mi w oczy i zapytała się czy ryba była duża. Zapytałem się skąd wie że byłem na rybie. Uśmiechnięta odpowiedziała że nie wiele sytuacji życiowych wywołuje u mnie banana na twarzy od ucha do ucha. Jako że z sobota była przeznaczona na wizyty rodzinne moja połowa z miejsca wybaczyła mi tą małą i niewinną wyprawę.

Polub lub udostępnij
Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *