Potencjalna dwudziestka.

Polskę w swoje ręce chwyciła panika związana z panującym zagrożeniem corona wirusem. Poniedziałek dnia dziewiątego marca był dniem gdy i ja wydałem dyspozycje by małżonka wyruszyła na sklepy w poszukiwaniu cukru, ryżu, makaronu, mąki i papieru toaletowego. Okazało się że w brew panującym  w mediach społecznościowych pogłoską. Udało jej się nabyć zlecone artykuły w pierwszej napotkanej Biedronce. Co nieco uspokojony postanowiłem mimo wszystko nie ryzykować i wędkarzy chcących wykupić licencje na 2020 rok umówiłem nad łowiskiem. Czekając niecierpliwie na nich odebrałem telefon że jeden z nich spóźni się około godziny, wiadomo jak to bywa z pracą.

Nie czekając dłużej w minutę dokonałem wpisów w rejestrze i na tempa przewiązawszy zestawy posłałem je wraz z garścią pozostała z niedzielnego wędkowania zanęty w łowisko.  Oddałem się konwersacji z kolegą Danielem gdy mięsiste ugięcie feedera dało znać że przynętą zainteresowało się coś z rodziny karpiowatych. Miły i niespieszny hol pozwolił położyć na matę przyszłą potencjalną dwudziestkę pełno łuską. Na chwilę obecna chodzącą jednak w wadze bliskiej dwóch kilogramów. Dzięki uprzejmości Daniela można ją podziwiać na zdjęciu w pełnej karasie. Po tej rybie nie odnotowałem już więcej brań. Może to i dobrze bo w spokoju mogłem wkleić znaki do legitymacji spóźnionemu koledze wędkarzowi. Po wykonaniu obowiązków skarbnika. Wróciłem do mojej wspaniałej małżonki, która wyczuła rybę nosem i na wstępie poprosiła o pokazanie zdjęcia karpika. Godzinny spontan mimo niesprzyjającego ciśnienia i temperatury potrafi przynieść błyskawiczną rybę może nie wielką ale za to szalenie uroczą.  Warto więc wykorzystać każdą minutę na umieszczenie wędek w łowisku.

Polub lub udostępnij
Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *