Kwiecień plecień.

Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata. Jak wspaniale sprawdziło się to ludowe przysłowie w końcówce kwietnia. Przepiękna wiosenna aura brutalnie została przytłoczona przez zimową. Jak surrealistycznie wyglądała wiosenna  młoda zieleń oprószona białym puchem i takie widoki miałem przyjemność podziwiać tuż przed zawodami z którymi wiązałem wielkie nadzieje.
Siedziałem sobie w kabinie mojej dzielnej skody i grzałem zziębnięte dłonie przy moim gazowym piecyku nasłuchując dźwięku centralki i obserwując jak pod białym puchem znika wspominana  zieleń.
Myślałem jak dziwna potrafi być aura i sączyłem aromatyczną kawę. Gdy z odrętwienia wyrwał mnie pisk centrali. Błyskawicznie byłem przy wędkach i nawiązałem kontakt z rybą  niestety poczułem dwa walnięcia łbem i na wędce dał się odczuć jak że bolesny luz. Czytaj dalej….

Wędkarski śmigus dyngus.

Mawia się „Święta, Święta i po Świętach”  tak też błyskawicznie przeleciała mi Wielkanoc roku dwa tysiące siedemnastego  dobrnąłem więc do Lanego Poniedziałku i szczerze mówiąc nie musiałem za bardzo nikogo polewać gdyż niebiosa często rosiły ludzi rzęsistym deszczem ale by nie było ponuro równie często wyglądało słońce.
Staram się bardzo pilnować tradycji w mojej rodzinie więc razem z synami zaplanowałem zasadzkę na córkę, żonę i babcię. Kobiety zostały obficie polane i było przy tym masę uciechy i zabawy. Tradycyjnie w święta staram się też rodzinnie bywać w kościele więc i tej części przeżywania świąt nie mogło zabraknąć  niestety najmłodszy syn stwierdził że będzie spał tylko w ruchu wiec przez całą mszę wędrowałem z wózkiem do okoła kościoła.
Po rodzinnym obiedzie małżonka postanowiła zwizytować teściów a ja nie bardzo utrzymuję z nimi kontakty rodzinne postanowiłem wolny czas wykorzystać na około cztero godzinną zasiadkę. Czytaj dalej….

Wielkanocne amury.

W życiu każdego żołnierza służba cały czas ściera się z życiem rodzinnym ciągle trzeba godzić ze sobą dwie role bycie żołnierzem i bycie głową rodziny. Tak i mi nie sprzyjało żołnierskie szczęście i zostałem wyznaczony do służby w Wielką Sobotę. Oczywiście nie było innej możliwości jak przyjęcie służby i jej odbycie tak więc dobrnąłem do niedzieli szesnastego kwietnia. Czytaj dalej….

Pierwsze próby z tyczką.

Od dłuższego czasu zafascynowany wędkarstwem wyczynowym nosiłem się z zakupem wyczynowego wędziska do łowienia zestawem skróconym popularnie zarwanym tyczką. Tak się składa że jeżeli chodzi o sprzęt wędkarski to jego zorganizowanie przychodzi mi z wyjątkową łatwością. Jednak nie mając doświadczeń w wędkarstwie wyczynowym poszedłem za radą forumowiczów i szukałem używanej tyczki z wyższej półki. Powiem szczerze że ze względu na nierzetelność ludzi trzykrotne próby zakupienia czegoś używanego spaliły na panewce. Więc sfrustrowany kupiłem nowe wędzisko i jak narzazie decyzji tej nie żałuję. Czytaj dalej….

Kwietniowe karpiowe nosferatu.

Wiosna na dobre zagościła w przyrodzie uśpione snem zimowym życie eksplodowało tysiącem wczesnowiosennych świeżych i soczystych barw. Długo wyczekiwane ciepłe wiosenne dni  mimo swojej wspaniałości budziły w moim wędkarskim sercu smutek. Smutek z racji braku czasu na wyprawę na ryby. Jak wspominałem wielokrotnie już we wcześniejszych wpisach musiałem i zarazem bardzo chciałem przedłożyć obowiązki rodzinno rodzicielskie nad ukochane hobby.
Nie powiem aby sytuacja była dla mnie szczególnie bolesna bo niedostatki z wrażeń z nad wody uzupełniały wspaniałe chwile z dziećmi i cieszyły mnie coraz bardziej zacieśniające się relacje rodzinne. Czytaj dalej….

Pierwsza zasiadka sezonu 2017.

Czas płynął wartko niczym woda górskim strumieniu zasilanym wiosennymi roztopami. Nie tak całkiem dawno latałem po lodowej tafli wydłubując zimowe pasiaki, płocie i wzdręgi z przerębli. I nim zdałem sobie sprawę z upływu czasu nastał dzień dwudziestego drugiego marca. Oficjalne kilkanaście godzin wcześniej rozpoczęła się wiosna a ja zajęty obowiązkami rodzicielskimi marzyłem o chociaż kilkunastu minutach nad wodą. Umówione wizyty u lekarzy specjalistów moich pociech nałożyły się i spowodowało to Czytaj dalej….

Zimowe refleksje z nad lodu.

Mija kolejny tydzień mojego zimowego urlopu. Na świecie od trzech tygodni jest o jednego członka mojej rodziny więcej. Aura aczkolwiek zimowa zmienia swe oblicze diametralnie. Codziennie dostarczając moim zmysłom nowych wrażeń. Dzięki możliwości łowienia pod lodowego zima przestała być dla mojej osoby czasem jałowym wędkarsko kiedy już późną jesienią przygotowany z niecierpliwością czekałem na rozpoczęcie sezonu. Czytaj dalej….

Pod lodowe koncertowanie.

Cały tydzień mocno kontuzjowany myślałem raczej o lekarzach niż o rybach jednak gdzieś w głowie malował się obraz mnie idącego przez pokryty białym, skrzypiącym, puchem świat dzierżącego w ręku bałałajkę i pierzchnię. Przyznam się szczerze że rozsmakowałem się w krótkich pod lodowych wypadach na ryby. Pokochałem tę pod lodową magię, dłubanie dziur w lodzie i wyłuskiwanie jak na razie małych okonków. Czytaj dalej….

Pierwsze pod lodowe wędkowanie.

pod lodowe, bałałajkaZima nareszcie zagościła w naszym przecudownym kraju. Raczy nasze oczy krajobrazami które urzekają niezmiernie. Pierwsze poważne mrozy skutecznie grubą warstwą ścięły moje okoliczne zbiorniki a w moim sercu mimo urzekającego czasu zagościła tęsknota za wyprawami na ryby.

Ale jak tu się wybrać skoro wszystko lodem skute a i składki jeszcze nie opłacone. W moim kole nie było jeszcze zebrania sprawozdawczo wyborczego i nie było możliwości opłacenia składek. Czytaj dalej….

Ochraniacz na szczytówkę hand made.

dsc_0179Za oknem temperatury wręcz syberyjskie i w końcu w swojej krasie posypawszy śniegiem zagościła zima w naszym pięknym kraju czyniąc go jeszcze piękniejszym.  A ja w postaci swojej skromnej osoby siedzę przy cieplutkim kaloryferku i skupiony pochylam się nad kawałkami materiału. W głowie urodziło mi się kilka pomysłów na zagospodarowanie pozostałego materiału po wykonaniu maty. Wczoraj wieczorem powstały eksperymentalnie pokrowce na garnki turystyczne i czajnik oraz moją mini kuchenkę. A w dniu dzisiejszym przygryzając język kreślę sobie na pozostałych ścinkach ochraniacze do szczytowych elementów wędzisk karpiowych.  Do wykonania ochraniaczy potrzebujemy materiału przyborów do szycia, spinacza do papieru bądź agrafki, kawałka sznurka, pianki na rury hydrauliczne, przyborów kreślarskich, nożyc i oczywiście troszkę samo zapału. Czytaj dalej….