Wedkowanie coś więcej niż pasja.

100_0491-KopiowanieCzas płynie i przemija człowiek pędzi przed siebie i coraz rzadziej jest wstanie zatrzymać się i zastanowić nad sobą i swoim życiem, jesteśmy niewolnikami czasu i pędzimy przez życie coraz szybciej, wszystko musi być od razu natychmiast, można odnieść wrażenie że czas staje się najcenniejszą wartością bo ciągle go nam brakuje. Ja również można powiedzieć jak większość stałem się niewolnikiem czasu napięcia związane z zaległościami po półtorej miesięcznym urlopie i nawarstwienie zadań służbowych spowodowało u mnie przemęczenie a pomoc w remoncie i opieka nad najmłodszym członkiem rodziny chroniczne niedospanie. Całość tych napięć spowodowała u mnie stan, który można by porównać do stanu bomby atomowej ułamek sekundy przed wybuchem i niewiele brakowało abym wybuchnął. Roztaczałem w okuł siebie taką aurę że zaczęły mnie unikać dzieci a gdy brałem Wiktora na ręce ten natychmiast się wyrywał i płakał. Córka wolała iść do dziadków na bajki niż do mnie i tam też zasypiała.

Moja małżonka znalazła lekarstwo na moje problemy i w piątek pierwszego sierpnia zarządziła wypoczynek i zero pracy po pracy. Pojechaliśmy więc z dziećmi na zakupy gdzie jakoś postanowiłem wynagrodzić im przebywanie w towarzystwie osobnika którego aurę można by było porównać do aury dementora z Harrego Pottera. Czytaj dalej….

Majówka na łowisku Ademac.

20140503_091401-KopiowanieMajówka jak co roku miała być pod znakiem karpia w tym roku postanowiłem jednak skorzystać z zaproszenia kolegi Darka i spędzić majową nockę na łowisku komercyjnym.

Cały tydzień czekałem na dzień 2 maja aby wybrać się i nałowić do woli  karpi na nowo otwartym łowisku Ademac  w Prószkowie.

Telefony z łowiska były optymistyczne każdy coś tam połowił padła i siódemka i ósemka i całkiem przyzwoite amury a i częstotliwość brań była wystarczająca. Czytaj dalej….

Październikowe ostatki.

DSC_1765W niedzielę 27 października zaplanowałem z kolegą Darkiem wypad na ryby w godzinach od 6:00 do 13:00. Na miejscu stawiliśmy się planowo i przystąpiliśmy do  rozkładania sprzętu. Jako że ostatnie łowy na kulki proteinowe nie przynosiły oczekiwanych efektów postanowiłem zamienić jedną z karpiówek na mojego feedera Mikado Trython 3,30m 100g. A drugą karpiówkę zostawić na zestawie który ostatnio przyniósł rezultat. Na wyprawie miałem również zamiar przetestować świeżo wykonaną podłogę listwową do mojego pontonu typu Czajka. Z racji ciemnej jeszcze pory do wywiezienia zestawów mieliśmy zamiar użyć łódki do wywózki Darka. Rozkładanie sprzętu rozpocząłem od przygotowanie trzech zanęt, pierwszą zanętą byłą Płoć Performance Gutkiewicza, wzbogacona o kastery i białe. Druga zanęta to mieszanka zanęty firmy Venire XXL karp o smaku halibuta i Gutkiewicza na ryby karpiowate z serii Attack również wzbogacona o białe i kastery.  Czytaj dalej….

Październik i ponton.

100_9113Dwudziestego października przeznaczyłem cały dzień na wędkowanie. Spakowałem w sobotę sprzęt i w niedzielę o godzinie 6:00 wypiłem na spokojnie kawkę i wyruszyłem na łowisko zapatrzony w prowiant na cały dzień. Celem wyprawy był oczywiście karp bo zachęcony sukcesami z wywózką zestawów miałem zamiar dalej kontynuować dobrą passę, wywożąc zestawy moim pontonem radzieckiej produkcji model czajka.Jako że wywożenie w maju zestawów tym pontonem naruszyło moje zaufanie do niego postanowiłem przełamać psychologiczną barierę i popływać na trochę mniejszym akwenie.  Po dotarciu na łowisko w pierwszej kolejności podłączyłem elektryczną pompkę do zapalniczki samochodu i przystąpiłem do pompowania pontonu. W między czasie rozłożyłem moje Jaxon Cantara 3,9m 3,5lbs i ustawiłem tripod marki trend, zamocowałem sygnalizatory i przygotowałem połówki kulek do nęcenia. A ponton nie wykazywał śladów napompowania, więc nie mając innego wyjścia byłem zmuszony użyć miecha który był w zestawie z pontonem. Czytaj dalej….

Paźdiernikowy karp.

Kopia-DSC_1743Według poczytnej prasy wędkarskiej i czołowych karpiarzy jesień to najlepsza pora na karpia jednak w moim przypadku z racji braku wolnego czasu czas ten był w bardzo słaby sposób wykorzystywany wędkarsko, skupiłem się w nim raczej bardziej na pracy niż na rybach co pewnie owocowało tak marnymi efektami. Jednak spotkawszy kolegę Darka w pracy nie mogłem nie zadać mu tego pytania więc wypowiedziałem standardową formułę „Darek jedziemy” padła równie standardowa odpowiedź „Gdzie? Na co? i Kiedy?”. Ale jak to w pracy różnie bywa dwukrotnie wyprawa była przekładana aż  16, 10, 2013 doszła do skutku. Udaliśmy się w nasze standardowe miejsce uprzednio zwalniając się z pracy około godziny. Na łowisku byłem około 16 gdzie zastałem już rozłożonego Darka który zabrał swój najnowszy gadżet łódkę do wywózki i chyba właśnie on okazał się kluczem do karpi żyjących w zbiorniku. Darek zaproponował wywiezienie moich zestawów więc skorzystałem z propozycji i zestawy swoje ulokowałem pod wierzbą  na załamaniu metrowej głębokości spadku. Czytaj dalej….

Październikowa niedziela 13.10.2013r.

100_9088W niedzielę 13.10.2013 otrzymałem zgodę od mojej małżonki na wypad na ryby jako że miałem tam spędzić chwilkę to przygotowania do wyprawy rozpocząłem już w sobotę pakując do pojazdu nazywanego przez nas pieszczotliwie złomkiem, większość sprzętu wędkarskiego. Na tej wyprawię miałem zamiar przetestować skuteczność zanęty halibutowej firmy Venire. Z wyprawy zrobiłem niezła fotorelację prezentując posiadany sprzęt i zestawy. Nad wodę udałem się po niedzielnej mszy i w pierwszej kolejnosći rozrobiłem wyżej wspominaną zanętę jako że chciałem sprawdzić czy zachęci populacje karpi do wpłynięcia w łowisko nie wzbogacałem jej o żadne dodatki. Na wyprawę zabrałem również swój tripod firmy Trend, sygnalizatory Konger IQ, podbierak karpiowy firmy Jaxon w raz z pływakiem, zestaw przynęt na które miałem łowić. I moje niezawodne karpiówki Jaxon Cantara 3,90 3,5lbs. Po rozrobieniu zanęty zanęciłem dwie miejscówki jedną na wypłyceniu a drugą na nieco głębszej wodzie. Czytaj dalej….

Wrześniowa posucha.

DSC_1678W niedzielę 29.09.2013 postanowiłem się udać na karpiki jako że obowiązki toważysko rodzicielsko religijne nie pozwoliły przysiąść nad rybami w przyzwoitych porach nad wodę udałem się dopiero w okolicy godziny 10. Pora to może późnawa ale zawsze jak mam odrobinę czasu to staram się go wykorzystać na ulubione hobby. A w to że ryby w południe nie biorą nie wierzę bo wielokrotnie łowiłem je w tej właśnie porze przedpołudniowej. Miałem zamiar łowić w moim standardowym miejscu z minimalną ilością sprzętu. Jako fotel wykorzystywałem siedzenie samochodu a do auta trafiła jedynie torba z kulkami i zanętom, podbierak, moje dwie karpiówki Jaxon Cantara 3,90 3,5lbs, dwie podpórki z sygnalizatorami, kuferek z wyposażeniem, dwie miski na wodę i zanętę. Po dotarciu na łowisko błyskawicznie rozłożyłem sprzęt i zabrałem się za przygotowane zanęty Gutkiewicza Attack do ktorej dodałem drobny pellet halibutowy, puszkę kukurydzy, i booster o smaku konopi firmy Venire. Czytaj dalej….

Wrześniowa nocka.

DSC00017Czas płynie nieubłaganie i po sierpniu przyszedł wrzesień, już myślałem że do końca roku nie będzie mi dane powędkować ale życie jest nieprzewidywalne i nic w nim nie jest pewne.  Tak i mi nie udało się zakwalifikować na kurs i mogłem wrócić do domu i do wędkowania. Z jednej strony szkoda kursu a z drugiej, dobrze zmarnowanego czasu nigdy nie szkoda, zwłaszcza gdy czas zmarnujemy nad wodą.

Więc siódmego września umówiłem się z Darkiem na nockę we wiadomym nam miejscu na pobliskich gliniakach. Spotkaliśmy się dość wcześnie aby rozbić obozowisko i za dnia wyznaczyć odległość i kierunek łowienia. Plany te jednak popsuły zorganizowane na zbiorniku zawody wędkarskie.Trzeba było czekać do godziny 20 aż towarzystwo nasyci się kiełbaskami i rozejdzie się do domów. Czytaj dalej….

Sierpniowe eldorado ciąg dalszy.

100_8994Ostatni wpis opisałem Jako Sierpniowe eldorado a właściwie powinien nazywać się jako początek sierpniowego eldorado. Namierzywszy populację karpi postanowiłem ją trochę ponękać i już następnego dnia byłem z powrotem nad wodą z nadzieją na dobre brania.

Sprzęt zmuszony byłem ograniczyć do minimum zabrałem jedynie mój wysłużony już nieco fotel firmy Elektrostatyk FR5, dwie podpórki, miskę z zanęta, podbierak i moje dwie niezawodne karpiówki Jaxon Cantara 3,90 35lbs. Miałem zamiar łowić w tym samym miejscu co poprzednio był to pas wolny od roślinności szerokości może 80 cm który po bacznym przyjrzeniu różnił się kolorem dna od pozostałej części. Czytaj dalej….

Sierpniowe eldorado

DSC00003Urlop mijał niezwykle szybko w większości na remontach i nie pozostawało wiele wolnego czasu na tak miłe hobby jak wędkarstwo. Nie powiem że nie wymykałem się na krótkie dwu lub trzy godzinne wypady na płoteczki, jednak brakowało mi walki z godnym i silnym przeciwnikiem jakim jest karp.

Postanowiłem więc zaliczyć kilka nocek na ulubionych gliniankach i spróbować złowić kilka przedstawicieli karpiowej populacji mojego łowiska. Przyznam że nie odniosłem na tych nockach żadnego sukcesu, zresztą jak i inni wędkarze obecni na łowisku.

25.08.2013 postanowiłem posiedzieć jeszcze do wieczora nad wodą i okazało się to znakomitym pomysłem. Znudzony zasiadkami bez wyników, rozpocząłem  coraz dalsze spacery, aż dotarłem do  mocno zarośniętej glinianki i zauważyłem całkiem spore karpiki  buszujące w śród przerw w roślinności. Czytaj dalej….