Lutowa tyczka.

Niedziela drugiego lutego naciągnęła szybko a poprzedzona czynem na rzecz mojego ulubionego łowiska zapowiadała się całkiem owocnie. Byłem nastawiony bardzo mocno na łowienie tyczką jednak bardzo porywisty wiatr i obawa o nie tani sprzęt bardzo zawęziła wybór łowiska, do miejsca osłoniętego przed wiatrem. Długość tyczki musiałem również ograniczyć do około ośmiu metrów ale z uwagi na równe dno na łowisku nie miało to za dużego znaczenia. Ponownie musiałem się również mierzyć z niskim poziomem wody i głębokość łowiska oscylowała w okolicy 1,5m.

Czytaj dalej….
Polub lub udostępnij

Ostatnia wyprawa 2019

Święta dla rodziny taka maksyma przyświeca mi każdego roku od blisko dziesięciu lat. Na bok idzie hobby, elektronika, działalność społeczna, nie liczy się nic poza rodziną. Czas świąteczny poświęcam na gotowanie, przygotowania i spędzanie wspólnego czasu z rodziną.  Realizując swoją maksymę nie mogłem wyrwać się na wędkowanie a zimne ryby kusiły straszliwie. Dobiłem do soboty 28 grudnia gdy zadzwonił prezes koła z zapytaniem czy nie jadę na tyczkę. Oczywiście odpowiedź z mojej strony mogła być jedynie twierdząca.

Czytaj dalej….
Polub lub udostępnij

Grudniowa tyczka

Czas ponownie grał mi na nosie świat, co nieco się ochłodził dni stały się niezwykle krótkie a intensywność zadań w pracy nie pozwoliła na pobyt nad wodą dodatkowo kilkudniowe przymrozki pokrzyżowały mi plany odnośnie wędkarskich eskapad. Nim się obejrzałem na świecie był 19 grudnia 2019r a ja od trzydziestu dni nie wędkowałem. Będąc ryboholikiem byłem na głodzie tak wielkim, że z rozpaczą szukałem rozmarzniętego łowiska by tylko spróbować połowić w zimowych warunkach. Jak wielokrotnie na łamach bloga wspominałem zimowe łowienie jest jednym z najlepszych jakie może wędkarzowi się przytrafić.

Czytaj dalej….
Polub lub udostępnij

Pierwsza tyczka 2019

Czas tradycyjnie pędził w sposób nie ubłagany dni i tygodnie mijały. W tym czasie udało mi się nawet dwa razy połowić z pod lodu. Ale z niecierpliwością czekałem na zejście lodu co dzień odwiedzając łowisko mojego koła obserwowałem jak pokrywa lodowa nieśmiało ustępuje. W końcu w niedzielę 24 lutego lód ustąpił na tyle że była możliwość włożenia tyczki i połowienia pierwszych ryb na spławik w roku 2019.

Czytaj dalej….
Polub lub udostępnij

100 lat niepodległości Polski

W przededniu setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości wyjątkowo nie będąc w nic służbowo zaangażowanym wraz z małżonką zaplanowaliśmy dzień by wspólnie z dziećmi wziąć udział w kilku wydarzeniach towarzyszących i uświetniających bardzo podniosłą rocznicę.

Czytaj dalej….
Polub lub udostępnij

Dobry wiosenny poranek.

Wiosna dalej w swojej karasie urzekała moją duszę wszelkimi wspaniałościami  wiosenne cudowne zmęczenie spowodowało brak chęci  na nocne karpie z trzynastego na czternastego kwietnia i przyznam się szczerze że miałem w związku ze zmęczeniem niezmierną potrzebę wypróbowania nowego materaca.  Wypocząwszy znakomicie w sobotę czternastego kwietnia owiewany świeżą poranną bryzą już o piątej z groszami meldowałem się na łowisku.

W powietrzu unosił się ogrom zapachów a poranne trele ptaków nastrajały mnie jeszcze cudowniej. Tym razem nie byłem sam na łowisku umówiłem się z prezesem mojego koła na mały trening łowienia na zestaw skrócony dzień przed planowanymi zawodami spławikowymi  w mojego koła.
Słońce powolutku swoim brzaskiem budziło dzień nie ukazując jeszcze swej krasy zza horyzontu. A powietrze wypełnił przyjemny zapach dowilżanych zanęt tak to nieśpiesznie przekomarzając się z prezesem i  lekko sobie dogryzając szykowaliśmy się do wspólnego treningu. Czytaj dalej….

Polub lub udostępnij

Kwietniowa wiosenna tyczka.

 

Na świecie od kilku tygodni zagościła wiosna, wspaniałe słoneczko swymi ciepłymi promieniami wybudziło z zimowej hibernacji przyrodę. Szaro bure drzewa okryły się bogactwem pąków i młodych listków a kwitnące gatunki przybrały kwiecistą już szatę. Świat nabierał soczystości młodej pełnej soków wiosennej trawy i eksplodował na nowo życiem. Wszędzie zagościła wiosna tylko nie w mojej duszy tam jeszcze trwała zimowa stagnacja. O dziwo nie spowodowana obowiązkami czy też brakiem czasu a pracami społecznymi na rzecz łowiska na które poświęcałem wszystkie wolne chwile. Nie zaprzeczę że w czasie nich miałem zawsze symbolicznie wędki w wodzie ale ten kto chce pracować a nie skupia się na łowieniu odnosi w tej materii raczej nikłe sukcesy. W sobotę siódmego kwietnia czara goryczy przelała się u mnie i wykonując szesnaście wykopów pod planowane nasadzenia lip stwierdziłem że na jakiś czas należy odłożyć prace społeczne i wreszcie oddać się pasji z całym zaangażowaniem jakiego od wędkarza skuteczne łowienie wymaga. Czytaj dalej….

Polub lub udostępnij

Lutowy relaks z tyczką

Luty swoimi pierwszymi dniami przyniósł aurę wręcz wiosenną i w sposób bardzo szybki z okolicznych wód znikło pięciocentymetrowej grubości oblodzenie. Niedziela czwartego lutego była dobrym momentem by w raz z prezesem mojego koła Jarosławem zrobić odrobinę przerwy w pracach na łowisku które sukcesywnie od kilku tygodni było pogłębiane i przemodelowywane i po raz drugi zasiąść z tyczką nad wodą. Dodatkowym atutem lutowej niedzieli był fakt że moja małżonka i razem z nią pociechy wizytowały teściów więc miałem przynajmniej kilkanaście godzin wolnych od obowiązków głowy rodziny i zamierzałem spędzić je na łowisku.  Pojawiłem się nieśpiesznie około godziny trzynastej rozleniwiony spożytym wcześniej obiadem rozpocząłem przygotowania do łowienia. Po kilku chwilach wypakowywania sprzętu na łowisku pojawił się Jarek i oboje nieśpiesznie zrobiliśmy zanętę i przygotowaliśmy stanowiska. Czytaj dalej….

Polub lub udostępnij