Ekstremalne płocie na bata.

Dublet płociOd października do dwunastego listopada czas minął mi jak mgnienie oka. Coś pożarło moje dni w sposób tak błyskawiczny że nawet tego nie byłem wstanie zauważyć. Ale wędkarskie serce zauważyło że koniec wędkarskiego roku coraz bliżej a wypraw na koncie bardzo znikoma ilość. A wędkarskiemu sercu było również żal gdyż wykorzystywałem urlop i nie było jak wyrwać się na jesienne płocie.  Musiałem dotrzeć do celu który sobie sam wyznaczyłem i odmalować mieszkanie tak jak obiecałem mojej połowie a że staram się założone cele osiągać. Wszystkie więc siły od świtu do później nocy zaangażowałem w remoncik i zmianę rozkładu naszego mieszkanka. Zwykle w zwyczaju miałem ryby w dniu Święta Niepodległości ale i tu prace nie pozwoliły na wyrwanie się nawet na sekundę nad wodę. Czytaj dalej….

Świąteczne wędkowanie i zakończenie sezonu 2015r.

2015-12-25-11.11.03-KopiowanieNadeszły Święta Bożego Narodzenia a w pracy zamiast powoli hamować działalność ze względu na urlopy większości użytkowników. Nastąpiło wiele zmian które wymusiły na administratorach działanie aż do ostatnich chwil i niestety ja również należąc do tej elitarnej grupy z utęsknieniem spoglądałem na ludzi opuszczających wcześniej pracę. O rybach nie miałem czasu myśleć wcale ale i tak w wigilię odwiedziłem wędkarski i zakupiłem zimowy zestaw czyli ziemię zanętę płociową i ćwiartkę pinki.  Podniosły dla mnie czas wigilii upłynął błyskawicznie i serce cieszyło się że moje kulinarne wypociny  smakowały gościom i domownikom . Czytaj dalej….

Grudniowe płocie.

grudniowaplocOd kilku ciepłych lat tradycją stało się u mnie polowanie w zimnym okresie na zimowe płocie i o ile temperatury pozwalają to uwielbiam to robić przy pomocy wędki odległościowej gdy na dworze aura nie pozwala korzystać z kołowrotków i przelotek to zawsze chętnie wracam do bata. Przyznam że łowiąc batem mam o wiele lepsze efekty, przypuszczam że spowodowane jest to większą precyzją łowienia jak i bardziej delikatnymi a przez to czulszymi zestawami. Długo czekałem na możliwość wyrwania się z wiru domowych obowiązków na zimnie płocie i musiałem specjalnie prosić przełożonego o dzień wolny ale żeby nie było różowo to oczywiście najpierw wizyta z dziećmi u lekarza, wypad po sztuczne kwiaty i akcesoria do świątecznych stroików. Czytaj dalej….

Swiąteczne wędkowanie i zakończenie sezonu 2014.

20141224_131705-KopiowanieGrudzień bardziej przypominał mi marzec, temperatury w plusie po 8 stopni i noce w okolicach czterech, napawały mnie wędkarskim optymizmem i dawały nadzieję na wędkarską eksploatację roku aż do końca.
Zafascynowany zimnymi płociami i ich delikatnymi braniami, gryzłem wąsy z niemocy i braku czasu na wędkowanie. Kubłem zimnej wody było zapalnie oskrzeli najmłodszej mojej pociechy i straszenie nas szpitalem na święta. Przyznam że już kiedyś mieliśmy wraz małżonką nieprzyjemność spędzić święta, nowy rok oraz połowę stycznia w szpitalu drżąc o życie córki. Czytaj dalej….

Grudniowe wędkowanie.

20141201_120140-KopiowanieKoniec listopada i początek grudnia pozwoliły mi trochę powędkować chociaż bywało że przymrozki sprawiały mi psikusa i zamrażały wodę uniemożliwiając wędkowanie. Karpiki z zarybień nie nawiązywały kontaktu z wędkarzami i tylko czasami trafiała się jakaś dorodna płoć.
Ja chcąc namierzyć zimowe siedliska ryb i potwierdzić ich obecność w typowanych przeze mnie miejscach z uporem maniaka łowiłem przy użyciu moich wysłużonych Fedderów Mikado Trython. Miało to taka zaletę że mogłem badać spory obszar łowiska i chodziło tylko o namierzenie rybek. Następnie miałem zamiar poławiać je przy pomocy metod spławikowych. Toczyłem więc nierówna walkę z zamarzającymi przelotkami i plecionką. Ale udało mi się wymacać siedliska dużych płoci. Co mnie niezmiernie zdziwiło to ryby siedziały sobie na prawie płaskim blacie na około 3m głębokości. Czytaj dalej….

Wietrzny bat.

20141007_101139-KopiowanieDzień siódmego października mimo plusowej temperatury nie rozpieszczał pogodą silne podmuchy wiatru zmusiły do zabrania dodatkowych nie przewiewnych warstw odzieży. Ja wstałem w okolicach godziny 8 i zapakowałem wszystkie karpiowe graty do magicznego pojazdu marki vw. Około godziny dziewiątej wyruszyłem w stronę glinianek w celu odbycia karpiowej zasiadki i wytestowania kilku nowych konstrukcji i modyfikacji przyponowych. Szczęśliwy byłem już w połowie drogi planując taktykę na dzień połowów. Gdy odezwał się znienawidzony przeze mnie gadżet zwany potocznie telefonem komórkowym. Odebrałem i otrzymałem komunikat o skończeniu się butli z gazem, przyznam ze po pewnym przykrym zdarzeniu związanym z ulatniającym się gazem osobom uprawnioną do wymiany w domu jestem ja. Czytaj dalej….

Październikowy pech.

20141006_112249-KopiowaniePaździernik miesiąc w którym jesień zaczyna gościć już na dobre. I nad wodą możemy obserwować wspaniałą paletę barw którą oferuje nam przyroda, malując liście w jesienne barwy. Miałem okazję połowę września spędzić na łonie przyrody i obserwować wspominane zmiany. Niestety nie był to wypad związany z wędkarstwem, tylko z pracą a jak wiadomo każda praca męczy. Niektórych męczy zarówno fizycznie i psychicznie. Ja należąc do grupy zawodowej, w której stres to codzienność . Wyczerpałem naładowane w sierpniu akumulatory. Właśnie jesienią przypadł mój czas na wykorzystanie urlopu wypoczynkowego. W zasadzie planowałem go wykorzystać na przełomie sierpnia i września. Jednak życie w sposób tradycyjny zagrało mi na nosie, a przełożeni stwierdzili że realizacja zadań jest ważniejsza niż mój urlop i połowy epickich wrześniowych karpi. Czytaj dalej….

Nowa odległośćiówka.

20140517_070422-KopiowanieMaj jako jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku wędkarsko był bardzo marny licząc wypad z drugiego na trzeciego maja na łowisko specjalne Ademac w Pruszkowie to przez  ponad piętnaście dni oczy moje nie oglądały wody a ręce nad nią żadnego kija nie trzymały. Załamanie pogody i nadmiar obowiązków w domu i pracy nie pozwalał na nawet godzinny wypad na ryby. A nowa wędka odległościowa która pieszczona przeze mnie przez tydzień i codziennie wyciągana z pokrowca  powodowała coraz większą  tęsknotę za rybami.

I w końcu przyszłą sobota 17 maja 2014r. wstałem o 4:30 wyjrzałem za okno i po rozpoznaniu pogody jako znośnej, prawie zupełny brak wiatru całe 7 stopni i delikatniutka mżawka, stwierdziłem że pora odbyć test nowej wędki.

Za cel obrałem łowisko sportowe ze względu baaardzo zaawansowanej ciąży małżonki i możliwości porodu w każdym momencie, oddalone o niecałe dwa kilometry od domu tak że mogłem w ciągu pięciu minut być w domu.  Po porannej kawie i śniadaniu nad wodą stawiłem się o godzinie 6:00 i przystąpiłem do rytuału moszczenia miejscówki  rozrabiania zanęty i konstruowaniu zestawu. Czytaj dalej….

Ojcowska duma.

DSC_1738-KopiowanieDzień 27 marca 2014 był niezwykle przyjemny słoneczny ale nieco jeszcze chłodny, jednak słoneczko po deszczach i ochłodzeniach jest zawsze miłą odmianą, w tak piękne dni jakoś człowiekowi idzie wszystko lepiej i w pracy się poukłada  a i w domu co nieco się zrobi generalnie mówiąc chce się wszystkiego człowiek jest pełen energii i chęci. Więc po pracy pełen chęci i energii wróciłem do domu gdzie na podwórku przywitała mnie córka z żona od furtki krzycząc tato jedziemy na ryby, słysząc to od dziecka skierowałem w stronę małżonki spojrzenie przy którym  przysłowiowe oczy kota z  Shrek’a były niczym  i uległa. Szybko więc skonsumowałem obiad wypiłem kawę na dwa łyki  i w cztery minuty przeniosłem graty ze złomka do rodzinnej skody w trakcie tej operacji okazało się że zapomniałem białe i pinkę wyciągnąć z auta, ale dzięki chłodnej pogodzie przechowała się wyśmienicie. Czytaj dalej….

Niedzielna bezsenność.

20140323_074133-KopiowanieW niedzielę 23.03.2014 jakoś nie bardzo mogłem spać jako że rzadko mam problemy ze spaniem (stwierdzenie  to należy czytać ze potrafię usnąć nawet na stojąco), to bardzo minie fakt bezsenności zirytował.  Więc leżałem sobie od godziny 4 w łóżku i myślałem jak by tu zmusić się do przespania jeszcze kolejnych kilku godzin i nic nie przychodziło mi do głowy, alkohol w grę nie wchodził ponieważ jestem wiecznym niedzielnym kierowcą który musi obsłużyć swoją familię na drodze dom kościół i kościół dom, a jak wiadomo jeżdżenie pod wpływem nie jest dobre ani dla otoczenia ani dla samego kierującego. Wytrzymałem w łóżku do godziny 5 i tylko jedna myśl przyszła mi do głowy ryby jadę do 10 i postanowione. Czytaj dalej….