Lipcowe poranki nad wodą.

 

DSC_0074Lipiec rozpoczął się urlopowo i po raz pierwszy od 10 lat udało nam się całą rodziną wyjechać nad polski Bałtyk. Jako że czas ten miałem spędzić rodzinnie nie myślałem nawet przez moment o wędkowaniu. Ok; myślałem tylko moja połowa nie dała się przekonać do takowych planów i z góry zaplanowała rozrywkę dla całej familii, a do mnie jak zawsze należało ostatnie słowo które brzmiało „tak kochanie”. Czytaj dalej….

Nocne czerwcowe wyprawy z córeczką.

DSC_0243-Kopiowanie (1)Maj zbliżał się do końca swoich przecudownych dni jeden z najbardziej łownych miesięcy mijał wyjątkowo słabo przeze mnie eksploatowany. Pomijając sporadyczne wypady na których amury nauczyły mnie pokory i zmusiły do kombinowania nic ciekawego wędkarsko w moim życiu się nie działo.  Dodatkowo obłożenie sprawami służbowymi powodowało nostalgię i tęsknotę za cudownymi chwilami spędzonymi nad wodą.  Ale jak człowiek jest dostatecznie uparty i konsekwentny to potrafi wszystkie przeszkody obejść i spowodować pojawienie się nad wodą w celu zażycia odrobiny relaksu. Czytaj dalej….

Majówka 2016r.

20160503_133950-ANIMATION-KopiowanieCzas płynął a rok 2016 pod względem wędkarskim cienko się dla mnie zaczynał. Dobrnąłem do końca kwietnia i wizja długiego weekendu majowego stawała się coraz bardziej realna. O dziwo w pracy udało się uzyskać kilka dni wolnych i małżonka również nie za bardzo protestowała. Miała to być pierwsza dłuższa wyprawa w 2016 roku niestety przerywana pracami w domu ale mimo wszystko i tak była niezwykle udana. Ale zaczniemy od początku. Szczerze to miałem w tym roku nie jechać na majówkę z racji tłoku nad wodą i brakiem swobody przy wyborze miejsc. Jednak Darek mój stały towarzysz wędkarskich eskapad tradycyjnie zarezerwował miejsca na łowisku Ademac i nie wypadało mu odmówić towarzystwa a i ekipa zapowiadała się zacna więc nie mając więcej wątpliwości przystałem na propozycję spędzenia czterech dni na rybach. Czytaj dalej….

Kwietniowa ucieczka.

DSC_0112-KopiowanieKwiecień powoli się kończył a ja miałem wielką ochotę połowić na moich gliniankach bo przeważnie w końcówce kwietnia bywają dla mnie bardzo łaskawe i otwierają swoje wody. Wygospodarowałem czas i oszukawszy nieco moją małżonkę wziąłem wolny piątek i skorzystałem z nowo zakupionego zestawu ucieczkowego. Skonstruowałem go na tanich kijach Prologic w wersji C1 w trójskładzie  aby można je było w tajemnicy trzymać w bagażniku,  do tego piórnik z przyponami, kilka zapasowych ciężarków, mata, podbierak i podstawowe akcesoria oraz malutka torba z pelletem i podstawowymi przynętami. Na gliniankach byłem w okolicy godziny 8:00 i szybko rozłożyłem sprzęt po wcześniejszym sondowaniu wody miałem już wytypowane stanowiska i w głowie gotowy plan na łowienie. Czytaj dalej….

Rodzinna kwietniowa niedziela.

DSC_0093-KopiowanieWielkimi krokami mijał kwiecień aż przekroczył swoją połowę i szalejąca już na dobre wiosna stworzyła naprawdę urokliwy klimat. Obmalowała drzewa młodymi listkami a soczysta i zielona trawa umiliła widok do tej pory burych brzegów. Gdzieniegdzie kwitnące drzewa umilały krajobraz. Moje wędkarskie serce pękało z żalu że nie spędzam czasu nad wodą a umysł kombinował jak by tu pogodzić bycie rodzicem z wypoczynkiem nad wodą. Czytaj dalej….

Start sezonu 2016.

DSC_0024-KopiowanieŚwiat w okół  eksplodował młodą zielenią wiosny drzewa pokryły się przepięknym kwieciem a ja mimo że urzędowałem na rybach już w lutym to aż do kwietnia praktycznie nie miałem szansy pojawić się nad wodą.  Zaplanowałem więc na początku kwietnia tydzień urlopu o przeznaczeniu wędkarsko remontowym. Remontowym z tego względu że musiałem zając się na poważnie moim nowym a w zasadzie jednocześnie starym nabytkiem przyczepą kempingowa marki Kip z lat siedemdziesiątych. Czytaj dalej….

Niepodległościowe Karpie.

2015-11-10-18.49.18Czas w pracy dłużył się okropnie a ja mając na głowie miliony ważnych oraz mniej ważnych ale niezwykle pilnych zadań dostawałem szału. Potrzebowałem relaksu i to najlepiej relaksu w postaci jakiejś wędkarskiej eskapady nawet takiej kilku godzinnej. Brak relaksu i coraz większy stres u swojego małżonka wychwyciła moja żona i dobrze wiedząc czego mi potrzeba zaproponowała mi abym pojechał wypocząć. Byłem zdziwiony ale od jakiegoś czasu uzyskanie zgody od współmałżonki na drobny wypad nie wymaga podstępów, czy też walki o każdą godzinę spędzaną nad wodą. Można powiedzieć że mój niezwykły upór ii nieustąpienie na krok w tej materii  zaowocowało po pięciu latach zmagań, wzajemnym zrozumieniem i sporą dozą tolerancji moich nierzadkich  wędkarskich wybryków. Więc nadszedł dzień dziesiąty listopada umówiłem się z kolegą Błażejem na jedną nockę spędzoną w Czytaj dalej….

Wrześniowa zasiadka na Ademacu

100_1737-KopiowanieDni urlopu uciekały nieubłagalnie a ja z racji zaczętej budowy sporych rozmiarów wiaty nie mogłem sobie pozwolić na dłuższą zasiadkę. Łowiłem tylko nocą o poranku wracając do obowiązków domowych. Przyznam że nocne zasiadki dały mi mocno w kość a na to wszystko nałożyło się jeszcze pogorszenie stanu i tak co nieco już sfatygowanego zdrowia. Jednak jedna myśl trzymała mnie na nogach planowana zasiadka na łowisku Ademac w Prószkowie całe cztery dni i trzy noce wędkarskich zmagań. Będąc szczerym to na tej zasiadce miało się dziać i w zasadzie się działo i to niemało ale opowiadania wymagają nieco chronologii więc postaram się ja zachować . Więc w dniu 17 września zawitaliśmy na łowisku i wraz z Darkiem przystąpiliśmy do rozbijania obozowiska z tym że darek podnajął kemping i był gotowy w przysłowiowe dwie minutki. Mnie czekało rozłożenie kilku metrów sprzętu wędkarskiego w tropikalnych wręcz warunkach pogodowych. Ale co to dla mnie pomyślałem i dziarsko w promieniach palącego słońca przystąpiłem do rozkładania sprzętu. Odchorowałem to później mając objawy lekkiego udaru przez co ominął mnie wieczorny grill. W czasie rozbijania obozowiska musiałem poszukać wytchnienia za Czytaj dalej….

Wrześniowe Nosferatu.

100_1697-KopiowanieJak wiadomo pracuję w instytucji gdzie tworzenie planów na dłużej niż na godzinę przed ich realizacją nie ma najmilejszego sensu. Mimo zaplanowania urlopu wypoczynkowego na sierpień musiałem na prośbę dowódcy przełożyć go o kilka tygodni. Przyznam że tropikalne upały w sierpniu przyczyniły się bardziej do mojej decyzji karpie nie lubią upału i wolą chłodniejszą pogodę. Dobrnąłem więc do września i tu zaskoczenie wyrażeniami w domu przyszli panowie z programu usuwania azbestu i na mój wniosek złożony w marcu pozbawili pokrycia budynek gospodarczy więc w obawie przed zalaniem materiałów które tam przechowuję wraz z ojcem musiałem zająć się pokryciem dachowym. Następną inwestycją która była w planach było postawienie wiaty na dwa samochody o powierzchni bliskiej 40m2 a jak wiadomo takie budowle wymagają projektów szeregu zgód i innych zbędnych rzeczy. Więc przystąpiliśmy do dzieła i powoli w skwarze udawało nam się piąć konstrukcję ku niebiosom. Postęp prac cieszył ale brak czasu na ryby już nie. Aż wbijając kolejne Czytaj dalej….

Pierwsze zawody karpiowe o puchar Dowódcy 10 Brygady Logistycznej w Opolu

100_1558-KopiowanieMinęło ponad półtorej miesiąca a w moim życiu jak za sprawą złego losu wszystko się waliło przez chorobę moją i bliskich sześć tygodni nie pomyślałem nawet o rybach. Aż wreszcie łaskawy kalendarz obwieścił dzień Pierwszych karpiowych zawodów o puchar Dowódcy 10 Brygady Logistycznej w Opolu. Dzień na który z utęsknieniem wyczekiwałem od ponad pół roku. Spoglądałem w niebo i prosiłem boga aby nic w prywatnym życiu się nie zawaliło i dane mi było wziąć udział w tak zacnym wydarzeniu. Wydarzeniu które było znaczące dla mnie pod tym względem że miałem uczestniczyć w nim jako sędzia a zarazem zawodnik. Nie moi drodzy nie liczyłem na sukcesy wędkarskie w tym czasie liczyłem na wspaniale spędzony czas w śród ludzi o podobnych zainteresowaniach zarówno zawodowych jak i hobbistycznych. Na łowisko przybyliśmy już dnia osiemnastego czerwca rano gdyż jako współorganizatorzy musieliśmy dopilnować spraw Czytaj dalej….