Kwietniowe karpiowe nosferatu.

Wiosna na dobre zagościła w przyrodzie uśpione snem zimowym życie eksplodowało tysiącem wczesnowiosennych świeżych i soczystych barw. Długo wyczekiwane ciepłe wiosenne dni  mimo swojej wspaniałości budziły w moim wędkarskim sercu smutek. Smutek z racji braku czasu na wyprawę na ryby. Jak wspominałem wielokrotnie już we wcześniejszych wpisach musiałem i zarazem bardzo chciałem przedłożyć obowiązki rodzinno rodzicielskie nad ukochane hobby.
Nie powiem aby sytuacja była dla mnie szczególnie bolesna bo niedostatki z wrażeń z nad wody uzupełniały wspaniałe chwile z dziećmi i cieszyły mnie coraz bardziej zacieśniające się relacje rodzinne. Czytaj dalej….

Wrześniowa zasiadka na Ademacu

100_1737-KopiowanieDni urlopu uciekały nieubłagalnie a ja z racji zaczętej budowy sporych rozmiarów wiaty nie mogłem sobie pozwolić na dłuższą zasiadkę. Łowiłem tylko nocą o poranku wracając do obowiązków domowych. Przyznam że nocne zasiadki dały mi mocno w kość a na to wszystko nałożyło się jeszcze pogorszenie stanu i tak co nieco już sfatygowanego zdrowia. Jednak jedna myśl trzymała mnie na nogach planowana zasiadka na łowisku Ademac w Prószkowie całe cztery dni i trzy noce wędkarskich zmagań. Będąc szczerym to na tej zasiadce miało się dziać i w zasadzie się działo i to niemało ale opowiadania wymagają nieco chronologii więc postaram się ja zachować . Więc w dniu 17 września zawitaliśmy na łowisku i wraz z Darkiem przystąpiliśmy do rozbijania obozowiska z tym że darek podnajął kemping i był gotowy w przysłowiowe dwie minutki. Mnie czekało rozłożenie kilku metrów sprzętu wędkarskiego w tropikalnych wręcz warunkach pogodowych. Ale co to dla mnie pomyślałem i dziarsko w promieniach palącego słońca przystąpiłem do rozkładania sprzętu. Odchorowałem to później mając objawy lekkiego udaru przez co ominął mnie wieczorny grill. W czasie rozbijania obozowiska musiałem poszukać wytchnienia za Czytaj dalej….