Pierwsza zasiadka sezonu 2017.

Czas płynął wartko niczym woda górskim strumieniu zasilanym wiosennymi roztopami. Nie tak całkiem dawno latałem po lodowej tafli wydłubując zimowe pasiaki, płocie i wzdręgi z przerębli. I nim zdałem sobie sprawę z upływu czasu nastał dzień dwudziestego drugiego marca. Oficjalne kilkanaście godzin wcześniej rozpoczęła się wiosna a ja zajęty obowiązkami rodzicielskimi marzyłem o chociaż kilkunastu minutach nad wodą. Umówione wizyty u lekarzy specjalistów moich pociech nałożyły się i spowodowało to Czytaj dalej….

Noc listopadowa.

Listopad, nocka, prologic c1, robinson, free runnerGładko wszedłem drugą dekadę listopada. Świat w około mnie przybrał już późno jesienną szatę a przebyte kilka dni wcześniej przymrozki pozbawiły liści większość drzew. Jednak siedząc przed komputerem po przebytym ćwiczeniu w pracy zauważyłem facebookowy wpis o tym ze mamy ciepły weekend i czy ktoś się jeszcze na karpie wybiera. Poczułem drobne ukucie w sercu i pomyślałem  sobie o sprzęcie który obsłużony i spakowany bezpiecznie spoczywał w miejscu przeznaczonym na jego zimowanie.  Pomyślałem czemu by nie spróbować jeszcze swoich sił w połowie karpi i nie wykorzystać przy tym techniczne zaawansowanego sprzętu który przecież z takim trudem gromadziłem i jest  niezwykle rzadko przeze mnie wykorzystywany. Postanowiłem użyć pontonu i echosondy do namierzenia zimowych stanowisk ryb i łowić na drobne przynęty z nadzieją na spotkanie z karpiowatym. Czytaj dalej….

Październikowa noc.

dsc_0334Po lekkiej wędkarskiej przekąsce w postaci piątkowego mikro spinningu moje wygłodniałe wędkarskie serce domagało się w końcu porządnego wędkarskiego posiłku. Zaplanowałem więc wypad na moje ulubione glinianki na nockę z soboty na niedzielę dwudziestego drugiego października. W domu miałem masę pracy i moja wyprawa stała pod wielkim zagrożeniem. Do ręcznego załadowania czekało na mnie jakieś dwanaście tysięcy kilogramów ziemi i gruzu, poprzeczkę trudności podnosił fakt że należało go lotem parabolicznym przerzucać nad blisko dwumetrowym ogrodzeniem uważając za każdym razem na samo ogrodzenie jak i rosnące w jego pobliżu iglaki. Czytaj dalej….

Niedzielny Komin i Glinianki.

dsc_0247Październik co raz bardziej się rozkręcał a ja starałem się w wirze obowiązków i zadań nadrobić chociaż kilka wypraw na ryby. Plany na rok 2016 miałem ambitne jednak jak to w życiu bywa poprzestawiały mi się priorytety i dowiedziawszy się w maju o tym że po raz kolejny zostaliśmy wraz z małżonką pobłogosławieni potomkiem na pierwsze miejsce wysunęła się rodzina. Mimo że nie miałem zbyt wiele czasu na łowienie to udało mi się pobić trzykrotnie mój PB a i ilość ryb była również imponująca. Wracając do wypraw bardzo chciałem odwiedzić zbiornik  o nazwie „KOMIN” który od chyba trzech lat  jest zbiornikiem złów i wypuść. Usytuowany jest on w miejscowości Mechnice i jest to wyrobisko po nieczynnej już cegielni. Czytaj dalej….

Ponownie zmasakrowany przez leszcze.

dsc_0234Gładko wszedłem w październik i coraz bardziej moje  wędkarskie serce się ściskało. Drzewa nieśmiało przybierały jesienną szatę a plucha i ochłodzenie zapowiadało jesień w pełni. Przejrzałem kalendarz na najbliższy czas i nie był łaskawy i wynikało jednoznacznie z niego że jedynym dniem który mogę poświecić na wędkowanie jest czwartek 6 października. Wypisałem więc wolny dzień w pracy i skrycie przemyciłem sprzęt do samochodu.  Trzy dni wcześniej kręcąc własne kulki z nadzieją na karpia na zbiorniku Śródlesie II.  Wiem że obiecywałem sobie że będę łowił na ziarna jednak leszcze na tym malowniczym zbiorniku są w tak licznej populacji że nie idzie się przez nie przebić.  Czytaj dalej….

Leszczowy Armagedon.

dsc_0204Od niespełna czterech dni  zagościła jesień.  Wszyscy wiemy w jaki sposób ten jakże urzekający czas działa na nasze wędkarskie wyobraźnie i jakie emocje budzi w naszych sercach. Ja osobiście nie byłem wyjątkiem, w mojej głowie przewijały się obrazy okazów karpiowej populacji w lokalnych łowiskach. Bardzo chciałem znaleźć się nad wodą i sprawdzić swoje wędkarskie szczęście przy polowaniu na karpia. Jak człowieka najdzie chęć to i sposób szybko się znajdzie na uzyskanie oficjalnej zgody od mojej połowy nie mogłem liczyć więc ponownie musiałem się uciec do podstępu.  W poniedziałek 26 września realizowałem przesunięty dzień wolny w pracy i właśnie ten czas postanowiłem wykorzystać na spełnienie się w wędkarskim hobby. Czytaj dalej….

Wrześniowa ucieczka.

dsc_0168Sierpień minął na wytężonej pracy przy wcześniej wspominanej modernizacji kotłowni i aż do dziewiątego września nie miałem szansy na nawet najmniejszą myśl o wypadzie na ryby. Napięcie i tęsknota do spędzenia odrobiny czasu nad wodą osiągnęła swój szczyt musiałem w jakiś sposób spędzić choć kilka chwil w otoczeniu przyrody i porelaksować się oczekując na brania. I stało się niemal od półtorej miesiąca nie wyciągałem z samochodu sprzętu i podróżował on ze mną stale w nadziei na Czytaj dalej….

Lipcowe poranki nad wodą.

 

DSC_0074Lipiec rozpoczął się urlopowo i po raz pierwszy od 10 lat udało nam się całą rodziną wyjechać nad polski Bałtyk. Jako że czas ten miałem spędzić rodzinnie nie myślałem nawet przez moment o wędkowaniu. Ok; myślałem tylko moja połowa nie dała się przekonać do takowych planów i z góry zaplanowała rozrywkę dla całej familii, a do mnie jak zawsze należało ostatnie słowo które brzmiało „tak kochanie”. Czytaj dalej….

Nocne czerwcowe wyprawy z córeczką.

DSC_0243-Kopiowanie (1)Maj zbliżał się do końca swoich przecudownych dni jeden z najbardziej łownych miesięcy mijał wyjątkowo słabo przeze mnie eksploatowany. Pomijając sporadyczne wypady na których amury nauczyły mnie pokory i zmusiły do kombinowania nic ciekawego wędkarsko w moim życiu się nie działo.  Dodatkowo obłożenie sprawami służbowymi powodowało nostalgię i tęsknotę za cudownymi chwilami spędzonymi nad wodą.  Ale jak człowiek jest dostatecznie uparty i konsekwentny to potrafi wszystkie przeszkody obejść i spowodować pojawienie się nad wodą w celu zażycia odrobiny relaksu. Czytaj dalej….

Majówka 2016r.

20160503_133950-ANIMATION-KopiowanieCzas płynął a rok 2016 pod względem wędkarskim cienko się dla mnie zaczynał. Dobrnąłem do końca kwietnia i wizja długiego weekendu majowego stawała się coraz bardziej realna. O dziwo w pracy udało się uzyskać kilka dni wolnych i małżonka również nie za bardzo protestowała. Miała to być pierwsza dłuższa wyprawa w 2016 roku niestety przerywana pracami w domu ale mimo wszystko i tak była niezwykle udana. Ale zaczniemy od początku. Szczerze to miałem w tym roku nie jechać na majówkę z racji tłoku nad wodą i brakiem swobody przy wyborze miejsc. Jednak Darek mój stały towarzysz wędkarskich eskapad tradycyjnie zarezerwował miejsca na łowisku Ademac i nie wypadało mu odmówić towarzystwa a i ekipa zapowiadała się zacna więc nie mając więcej wątpliwości przystałem na propozycję spędzenia czterech dni na rybach. Czytaj dalej….