Wrześniowa zasiadka na Ademacu

100_1737-KopiowanieDni urlopu uciekały nieubłagalnie a ja z racji zaczętej budowy sporych rozmiarów wiaty nie mogłem sobie pozwolić na dłuższą zasiadkę. Łowiłem tylko nocą o poranku wracając do obowiązków domowych. Przyznam że nocne zasiadki dały mi mocno w kość a na to wszystko nałożyło się jeszcze pogorszenie stanu i tak co nieco już sfatygowanego zdrowia. Jednak jedna myśl trzymała mnie na nogach planowana zasiadka na łowisku Ademac w Prószkowie całe cztery dni i trzy noce wędkarskich zmagań. Będąc szczerym to na tej zasiadce miało się dziać i w zasadzie się działo i to niemało ale opowiadania wymagają nieco chronologii więc postaram się ja zachować . Więc w dniu 17 września zawitaliśmy na łowisku i wraz z Darkiem przystąpiliśmy do rozbijania obozowiska z tym że darek podnajął kemping i był gotowy w przysłowiowe dwie minutki. Mnie czekało rozłożenie kilku metrów sprzętu wędkarskiego w tropikalnych wręcz warunkach pogodowych. Ale co to dla mnie pomyślałem i dziarsko w promieniach palącego słońca przystąpiłem do rozkładania sprzętu. Odchorowałem to później mając objawy lekkiego udaru przez co ominął mnie wieczorny grill. W czasie rozbijania obozowiska musiałem poszukać wytchnienia za Czytaj dalej….

Wrześniowe Nosferatu.

100_1697-KopiowanieJak wiadomo pracuję w instytucji gdzie tworzenie planów na dłużej niż na godzinę przed ich realizacją nie ma najmilejszego sensu. Mimo zaplanowania urlopu wypoczynkowego na sierpień musiałem na prośbę dowódcy przełożyć go o kilka tygodni. Przyznam że tropikalne upały w sierpniu przyczyniły się bardziej do mojej decyzji karpie nie lubią upału i wolą chłodniejszą pogodę. Dobrnąłem więc do września i tu zaskoczenie wyrażeniami w domu przyszli panowie z programu usuwania azbestu i na mój wniosek złożony w marcu pozbawili pokrycia budynek gospodarczy więc w obawie przed zalaniem materiałów które tam przechowuję wraz z ojcem musiałem zająć się pokryciem dachowym. Następną inwestycją która była w planach było postawienie wiaty na dwa samochody o powierzchni bliskiej 40m2 a jak wiadomo takie budowle wymagają projektów szeregu zgód i innych zbędnych rzeczy. Więc przystąpiliśmy do dzieła i powoli w skwarze udawało nam się piąć konstrukcję ku niebiosom. Postęp prac cieszył ale brak czasu na ryby już nie. Aż wbijając kolejne Czytaj dalej….

Karpiowe cuda.

20150413_091044-KopiowanieKwiecień zapowiadał się całkiem przyjemnie ocieplenie i iście wiosenne temperatury rozbudziły mój wędkarski zmysł do maksimum więc postanowiłem nacieszyć się wiosenną aurą i pierwszą nieśmiało przebijającą się zielenią. Aby cel ten uskutecznić nie niepokojony przez nikogo musiałem posunąć się do małego oszustwa i wypisałem dwa dni wolnego w pracy nie informując oczywiście mojej najdroższej o zaistniałym fakcie. Ograniczony czas łowienia nieco ograniczył liczbę łowisk a że chciałem w końcu zmierzyć się z rybą. To poszedłem za radą kolegi Bogdana i w myśl powiedzenia „że szukasz cudów z granicą a masz je pod nosem”. Postanowiłem szukać tych karpiowych cudów na moim łowisku sportowych gliniankach. Typ łowiska okazał się całkiem słuszny i znalazłem te swoje cuda. Jako że miałem na łonie przyrody spędzić ponad osiem godzin to postanowiłem co nieco Czytaj dalej….

Marcowa niedziela.

20150322_124949-KopiowaniePo bojach na łowisku Chwałowice wróciłem do szarej codzienności. Codzienności która była rozjaśniana spędzaniem wspólnego czasu z dziećmi. Niestety z racji nawału obowiązków i udzielaniu się w różnych sprawach poza zawodowych. Te jasne chwile były raczej rzadkie.
W piątek dobiłem do weekendu ostatkiem sił. Musiałem pojechać na ryby i pomimo wielu zaplanowanych przez kobiety zadań postanowiłem jechać i tyle. Moje panie wiedziały że lepiej mi w drogę nie wchodzić i pomimo zagęszczenia atmosfery w domu twardo pakowałem sprzęt do samochodu.
Miałem odwiedzić łowisko Ademac jednak godzina 16:00 zweryfikowała plany i postanowiłem udać się na moje ulubione gliniaki. Czytaj dalej….

Pierwsza wyprawa na Łowisko Chwałowice

100_0985-KopiowanieMarzec dobił do połowy a ja nie mogłem doczekać się planowanego już w lutym wyjazdu na łowisko Chwałowice. Dni wlekły się niezmiernie wolno aż do tygodnia przed planowanym wyjazdem w którym rozpocząłem przygotowywanie i kompletowanie sprzętu. Obserwacje serwisów pogodowych nie napawały optymizmem a opady śniegu z deszczem w dniu 13 marca nie wróżyły nic dobrego.
Zatelefonowałem więc do Dariusza w celu przełożenia planowanej wyprawy. Przypomniał mi on jednak że umówiliśmy się z chłopakami i oni mimo kiepskich warunków pogodowych nie mają zamiaru pasować .
Jako że należę do ludzi dla których słowo ma znaczenie postanowiłem mimo wszystko podjąć wyzwanie i spróbować swoich sił w dość ekstremalnych warunkach pogodowych. Dodatkowym atutem było w miarę stałe ciśnienie atmosferyczne spodziewałem się również opłacania frycowego będąc pierwszy raz na nieznanej mi wodzie. Czytaj dalej….

Pierwszy karp w 2015r.

20150327_155702-KopiowanieKilka karpiowych zasiadek już za mną a moja taktyka nie przynosiła większych sukcesów. Rozleniwiłem się do tego stopnia ze wyjazdy na ryby zacząłem traktować czysto relaksacyjnie i nie zależało mi na łowieniu ryb tylko na wypoczynku. Ale obserwując co wieczór facebook’a, zdjęcia karpi zamieszanych przez znajomych dawały znać że pora się zabrać za łowienie.
Dusza rwała się nad wodę w głowie pływały tylko karpie ale praca i szare codzienne życie nie pozwalało ciału udać się nad wodę. Musiałem więc trwać do weekendu. Postanowiłem jednak nieco przyśpieszyć ten weekend i wybrać kilka zaległych nadgodzin aby móc poświęcić kilka chwil więcej wędkowaniu. Czytaj dalej….

Lutowa zasiadka na otwarcie sezonu 2015r.

100_0961-KopiowanieZima rozpieszczała wiosennymi temperaturami ja jakiś niespokojny chodziłem po domu,  niepokój mój zwiększył się gdy w czasie czynu społecznego dowiedziałem się że karpiarze którzy zasiedli na nockę mieli w sumie trzynaście ryb w tym trzy w naszej obecności.  Wiedziałem że niespokojnego ducha ukoi tylko opłacenie składek i otworzenie sobie możliwości  połowów. Jak pomyślałem tak też zrobiłem, szczęśliwie kilka osób postanowiło się w końcu porozliczać ze  mną i o dziwo w styczniu miałem sporo lewych środków finansowych. Umówiłem się wiec na audiencję u skarbnika mojego zacnego koła, kolegi Władka w celu opłacenia wyżej wspominanych składek. Pełen szczęścia nie omieszkałem zdenerwować kolegi Dariusza.  Poinformowałem go więc o zaistniałym fakcie i w pracy z uśmiechem na ustach słuchałem jak ja  go to wkurzyłem. Doczekałem soboty i pełen szczęścia jechałem w okolicach godziny 14 na glinianki uzbrojony w bat i ulubioną zanętę. W domu przygotowywałem się już do połowów więc wypełniłem wstępnie rejestr i doznałem skurczu serca niestety całość wody zamarznięta trzydziesty pierwszy styczeń nie potraktował mnie łaskawie. Czytaj dalej….

Swiąteczne wędkowanie i zakończenie sezonu 2014.

20141224_131705-KopiowanieGrudzień bardziej przypominał mi marzec, temperatury w plusie po 8 stopni i noce w okolicach czterech, napawały mnie wędkarskim optymizmem i dawały nadzieję na wędkarską eksploatację roku aż do końca.
Zafascynowany zimnymi płociami i ich delikatnymi braniami, gryzłem wąsy z niemocy i braku czasu na wędkowanie. Kubłem zimnej wody było zapalnie oskrzeli najmłodszej mojej pociechy i straszenie nas szpitalem na święta. Przyznam że już kiedyś mieliśmy wraz małżonką nieprzyjemność spędzić święta, nowy rok oraz połowę stycznia w szpitalu drżąc o życie córki. Czytaj dalej….

Grudniowe wędkowanie.

20141201_120140-KopiowanieKoniec listopada i początek grudnia pozwoliły mi trochę powędkować chociaż bywało że przymrozki sprawiały mi psikusa i zamrażały wodę uniemożliwiając wędkowanie. Karpiki z zarybień nie nawiązywały kontaktu z wędkarzami i tylko czasami trafiała się jakaś dorodna płoć.
Ja chcąc namierzyć zimowe siedliska ryb i potwierdzić ich obecność w typowanych przeze mnie miejscach z uporem maniaka łowiłem przy użyciu moich wysłużonych Fedderów Mikado Trython. Miało to taka zaletę że mogłem badać spory obszar łowiska i chodziło tylko o namierzenie rybek. Następnie miałem zamiar poławiać je przy pomocy metod spławikowych. Toczyłem więc nierówna walkę z zamarzającymi przelotkami i plecionką. Ale udało mi się wymacać siedliska dużych płoci. Co mnie niezmiernie zdziwiło to ryby siedziały sobie na prawie płaskim blacie na około 3m głębokości. Czytaj dalej….

Październikowy Ademac.

100_0603-KopiowanieUrlop płynął sobie spokojnie przerywany wyprawami wędkarskimi, ja po dwóch tygodniach odzyskałem swój normalny stoicki stan. Rozleniwiłem się coraz bardziej i w końcu naprawdę zacząłem wypoczywać. Każdy dzień przynosił ukojenie i odbudowywał z powrotem więzy z dziećmi których w końcu jakiś czas nie widziałem. Życie zaczęło przypominać sielankę nawet najdroższa połowa przyzwyczaiła się do moich małych wypraw wędkarskich i nie widziała w nich już nic złego bo z każdej wracałem coraz bardziej wypoczęty i uśmiechnięty. Od tygodnia nie korzystałem z telefonu i nie słyszałem znienawidzonych dźwięków dzwonka tego przeklętego urządzenia. I tak na przemyśleniach mijał mi poranek dnia 10 października gdy został zakłócony wyżej wspominanym dźwiękiem. Z nienawiścią spojrzałem na ekranik i wypuściłem powietrze to tylko Darek a On dzwoni zazwyczaj w rybnych sprawach. Więc odebrałem i słyszę ucieszony głos Darka że zarezerwował stanowisko 9 na łowisku Ademac w Pruszkowie. Czytaj dalej….