Magia nad odrzańskiej Nocy.

Czerwiec chylił się ku końcowi, na polach żółć rzepaków zastąpiły kłosy powoli srebrzącego się jęczmienia. Ptaszki w gniazdach obrosły już w piórka i wróble z gniazda, które mogłem obserwować z okna sypialni rozpoczęły lekcje latania. Również półrocze w pracy było za mną i powolutku zmierzając do urlopu hamowałem swoje zapędy. Nastrojony nostalgicznie z powodu upływającego czasu gdyż w czerwcu rokrocznie zmieniam cyfrę w rubryce wiek. Niby przyroda w około eksploduje pełnią życia i pełno nowego życia w około a mi czerwiec zawsze kojarzy się z przemijaniem może z powodu urodzin nie mniej żyję z piętnem człowieka, który zdaje sobie sprawę z przemijającego czasu. Czytaj dalej….

Kwietniowe karpiowe nosferatu.

Wiosna na dobre zagościła w przyrodzie uśpione snem zimowym życie eksplodowało tysiącem wczesnowiosennych świeżych i soczystych barw. Długo wyczekiwane ciepłe wiosenne dni  mimo swojej wspaniałości budziły w moim wędkarskim sercu smutek. Smutek z racji braku czasu na wyprawę na ryby. Jak wspominałem wielokrotnie już we wcześniejszych wpisach musiałem i zarazem bardzo chciałem przedłożyć obowiązki rodzinno rodzicielskie nad ukochane hobby.
Nie powiem aby sytuacja była dla mnie szczególnie bolesna bo niedostatki z wrażeń z nad wody uzupełniały wspaniałe chwile z dziećmi i cieszyły mnie coraz bardziej zacieśniające się relacje rodzinne. Czytaj dalej….

Niepodległościowe Karpie.

2015-11-10-18.49.18Czas w pracy dłużył się okropnie a ja mając na głowie miliony ważnych oraz mniej ważnych ale niezwykle pilnych zadań dostawałem szału. Potrzebowałem relaksu i to najlepiej relaksu w postaci jakiejś wędkarskiej eskapady nawet takiej kilku godzinnej. Brak relaksu i coraz większy stres u swojego małżonka wychwyciła moja żona i dobrze wiedząc czego mi potrzeba zaproponowała mi abym pojechał wypocząć. Byłem zdziwiony ale od jakiegoś czasu uzyskanie zgody od współmałżonki na drobny wypad nie wymaga podstępów, czy też walki o każdą godzinę spędzaną nad wodą. Można powiedzieć że mój niezwykły upór ii nieustąpienie na krok w tej materii  zaowocowało po pięciu latach zmagań, wzajemnym zrozumieniem i sporą dozą tolerancji moich nierzadkich  wędkarskich wybryków. Więc nadszedł dzień dziesiąty listopada umówiłem się z kolegą Błażejem na jedną nockę spędzoną w Czytaj dalej….