Wędkarski śmigus dyngus.

Mawia się „Święta, Święta i po Świętach”  tak też błyskawicznie przeleciała mi Wielkanoc roku dwa tysiące siedemnastego  dobrnąłem więc do Lanego Poniedziałku i szczerze mówiąc nie musiałem za bardzo nikogo polewać gdyż niebiosa często rosiły ludzi rzęsistym deszczem ale by nie było ponuro równie często wyglądało słońce.
Staram się bardzo pilnować tradycji w mojej rodzinie więc razem z synami zaplanowałem zasadzkę na córkę, żonę i babcię. Kobiety zostały obficie polane i było przy tym masę uciechy i zabawy. Tradycyjnie w święta staram się też rodzinnie bywać w kościele więc i tej części przeżywania świąt nie mogło zabraknąć  niestety najmłodszy syn stwierdził że będzie spał tylko w ruchu wiec przez całą mszę wędrowałem z wózkiem do okoła kościoła.
Po rodzinnym obiedzie małżonka postanowiła zwizytować teściów a ja nie bardzo utrzymuję z nimi kontakty rodzinne postanowiłem wolny czas wykorzystać na około cztero godzinną zasiadkę. Czytaj dalej….