Marcowe płocie w deszczu.

DSC_1707-KopiowanieWeekend 15/16 marca wędkarsko przedstawiał się nieciekawie a ja będąc przy końcu urlopu kręciłem się jak nawiedzony po domu i nie wiedziałem czy przy tak silnym wietrze i ciągłych opadach wybrać się z wędką nad wodę. Myślałem już o wcześniejszym rozpoczęciu sezonu karpiowego i rozstawieniu ciężkich gruntów z sygnalizatorem i spędzeniu czasu na rybach w kabinie wysłużonego już co nieco VW Polo mojej małżonki pieszczotliwie ochrzczonym przez znajomych i rodzinę ” Złomkiem”. Jednak w żaden sposób nie mogłem się przemóc i ja rybocholik siłą rzeczy weekend spędziłem w domu tęsknie spoglądając przez okna w nadziei na nagłą poprawę pogody.  Czas ten wykorzystałem co prawda na naprawy sprzętu wędkarskiego, wiązanie przyponów, i porządki w torbach ze sprzętem, ale coś ciągnęło mnie nad wodę. Więc w poniedziałek w ostatni dzień urlopu Czytaj dalej….