Pierwsza zasiadka sezonu 2017.

Czas płynął wartko niczym woda górskim strumieniu zasilanym wiosennymi roztopami. Nie tak całkiem dawno latałem po lodowej tafli wydłubując zimowe pasiaki, płocie i wzdręgi z przerębli. I nim zdałem sobie sprawę z upływu czasu nastał dzień dwudziestego drugiego marca. Oficjalne kilkanaście godzin wcześniej rozpoczęła się wiosna a ja zajęty obowiązkami rodzicielskimi marzyłem o chociaż kilkunastu minutach nad wodą. Umówione wizyty u lekarzy specjalistów moich pociech nałożyły się i spowodowało to Czytaj dalej….