Śródleśna tyczka.

Urlop mijał błyskawicznie tym bardziej że przyjaciel poprosił o pomoc na budowie więc na pracy fizycznej spędziłem kolejny tydzień urlopu. Miałem potrzebę jednak na wyłowienie się do tak zwanego bólu. W ciszy i spokoju z dala od wszystkich potrzebowałem naładować baterie.  W głowie zrobiłem szybki przegląd metod i wędkarskich planów na rok 2020 i postanowiłem udać się z tyczką na niezwykle klimatyczne usytuowany w śród lasów zbiornik zaprzyjaźnionego koła Elektrownia Śródlesie 2. Ostatni wypad na tyczkę nauczył pokory do tego zbiornika mimo niezwykle bogatego rybostanu było niezwykle marnie, co na możliwości, jakie daje zestaw skrócony nie było powalającym wynikiem.

Asekuracyjnie, więc do pokrowca wrzuciłem jeszcze feeder i co nieco pelletow. Oczywiście nie mogłem jak biały człowiek o świcie być nad woda tylko życie płatało figle stale przekładając moje plany. Czego niezwykle nie znoszę jednak niektórym zjawiskom należy się poddać i nie dać się złamać. Straciłem nieco czasu, ale zyskałem zacnego towarzysza Jarosława, który to był przyczyną przesunięcia wędkarskiej eskapady o kilka godzin. Przygotowania poszły niezwykle sprawnie i zajęliśmy pomosty miej więcej na środku długości brzegu.  Szybkie rozstawienie sprzętu gruntowanie, mieszanie zanęt i mogliśmy przystąpić do łowienia. Bogata populacja uklejek zmusiła mnie do rozwodnienia paczki zanęty i zanęcenia ciapką pomostu dalej by ukleje towarzystwo dało swobodnie opadać moim zestawom. Złożona ofiara przyniosła skutek i mogłem skupic się na łowieniu zacnych płoci bytujących na tym zbiorniku, łowiąc, co jakiś czas biorące z niezwykłą siła i zażarcie walczące śródleśne leszcze. Leszcze, z którymi cyklicznie kilka razy w roku uwielbiam się zmierzyć a zbiornik no kill daje mi znakomita sposobność po temu. Początkowo łowiłem i feederem i tyczką jednak po pierwszej godzinie z racji dużej aktywności ryb zmuszony byłem skupić się na tyczce jedynie. Wędkarskie leszczowe eldorado trwało w najlepsze i zaabsorbowało moja uwagę do tego stopnia, że nie zanotowałem nadciągającej burzy. Udało się jednak na tempa spakować sprzęt do samochodu. Jednak ściana deszczu zmusiła na s do przeczekania aż osłabnie opad i opóźniła powrót do domu o blisko godzinę. Szczęśliwy i wyłowiony wracałem do mojej rodzinki.  Takiego łowienia właśnie potrzebowałem i to, co chciałem z nawiązką otrzymałem od wody…

Polub lub udostępnij
Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *